Wśród kwiatów łatwiej być poetą
16.04.2009.
Pierwszy Adam powiedział, że Ewa jest jak kwiat i to się nie zmieniło od tysięcy lat. Panie dzięki wrodzonej i nabytej urodzie wyglądają jak kwiaty w rajskim ogrodzie. Kwiaty są po to, by cieszyły oko, te co rosną nisko i te co wysoko. Wśród Pań najczęściej spotykamy róże, czarujące „na dole”, piękne, dumne „na górze”. Każda idealna, każda znakomita, czasem kolor zmienia, gdy na lekcji pyta. Nieraz może dziwić, że róża tak wspaniała potrafi również powiedzieć: „Siadaj chłopcze pała!”. Są wymagające, zwłaszcza róże „do ścięcia” nie chcą księcia z bajki, lecz „Małego Księcia”. Nie ma róży bez kolców, a więc uważajcie patrzcie na nie z podziwem, lecz nie dotykajcie. Mogą was zaskoczyć i tak serce skaleczyć, że nawet doktor Burski nie zdoła was wyleczyć. Gdy powiesz im komplement nabierają blasku, lecz gdy jesteś niemiły znajdziesz się potrzasku. Na róże działają tylko piękne słowa, na inne odpowiedzą: „Znów mnie boli głowa”. Niezwykły urok róż z tego też wynika jakiego no co dzień mają ogrodnika. Każda róża w tym momencie powie, że dużo tu od was zależy panowie. Ta wiadomość na koniec jest właśnie dla ciebie: „Ten, kto kocha kwiaty tworzy piękno wokół siebie.” p.s. Czy blondynka gdy je ziemię, to ma dobrze w głowie? Oczywiście, a jakże przecież GRUNT TO ZDROWIE Autor: Krzysztof Frączek
Czytaj całość
 
Plama na imażu i na stole - hipokryzja w mediach
16.04.2009.
Od połowy lutego trwa walka pomiędzy TVN a portalami, które zamieszczają językowy incydent nagrany przez Pola Anonima, który uwiecznił popisy znanego i nagradzanego prezentera (i redaktora naczelnego dziennika telewizyjnego "Fakty") wspomnianej telestacji - Kamila Durczoka. Ten przystojny i lubiany (zwłaszcza przez telewidzki) pan, pozwolił sobie na parominutowe zabawy językiem polskim. Nie byłoby w tym nic nagannego (nawet tego typu programy telewizyjne cieszyły się wzięciem), gdyby nie słownictwo, które było nazbyt przyziemne a właściwie... przystołowe. Można powiedzieć, że jeśli pierwsze miejsce w mediach zajmuje Okragły Stół (akurat mamy 20-lecie debat toczonych wokół niego), to drugie miejsce z pewnością zajmuje stół pana Kamila stojący w studiu TVN, a który powinien zostać przeniesiony do muzeum mediów po zakończeniu swej (blatowej a bladziowej) kariery. Na podstawie zdjęć archiwalnych powinien być podobnie zabrudzony farbą, aby zwiedzający muzeum mogli ogarnąć sytuację panującą w trudnych czasach kryzysu światowego AD 2009 i aby zwrócili uwagę na ciężkie warunki pracy w TVN wynikające z gospodarczej zapaści i ogólnego poirytowania Polaków. Dlaczego runął mit dżentelmena Durczoka? Otóż ten pan pozwolił sobie na zmasowany atak z udziałem czołowych polskich wulgariów (na szczęście nie wspomniano o anatomicznych atrybutach, choć wtrącenia dotyczyły fizjologii nawiązującej do nich) w obecności pań przebywających w studiu, a zwłaszcza przed wizażystką, która przygotowywała facjatę mistrza mowy polskiej do występu. Ta pani była potraktowana jak robot, jak powietrze, jak nul! I kosmetyczny pędzel jej nawet nie drgnął, kiedy mistrz rzucał mięsem! Zatem ta pani była mobowana (od ang. ’mobbing’) w pracy przez p. Kamila (swego szefa), zaś po zachowaniu się wszystkich w studiu można przyjąć, że sfilmowana sytuacja nie była jednostkowym wybrykiem. Jeśli zatem p. Durczok chce nas w jakiś sposób udobruchać (a tę panią przeprosić), to powinien złożyć oświadczenie w sprawie częstotliwości tego typu wybuchów i czy zamieszczenie filmiku w internecie spowodowało już zmianę w jego zachowaniu podczas dalszej kariery w TVN. Jednak sam ’bohater’ wydarzenia nie widzi w swoim zachowaniu nic niestosownego, bowiem jedynie krytykuje wyciek ze studia w wykonaniu nielojalnego pracownika TVN: "Taka rzecz nie powinna mieć miejsca, to normalne sytuacje przed programem na żywo". Pan Durczok - jako wytrawny telewizyjny dziennikarz - powinien znać powiedzenie "Każda strzelba raz do roku strzela sama". Jeśli ktoś pracuje przed kamerą i klnie, to przecież jest tylko kwestią czasu, że ta kamera (jak wspomniana strzelba) w końcu "wypali" i zarejestruje ciekawostkę typu "pracowity wieczór przesympatycznego prezentera w czołowej telestacji"... Gdyby opisany incydent wydarzył się przez rozpatrywaniem kandydatów do Wiktora (nagroda Akademii Telewizyjnej), to zapewne p. Kamil nie wybrzydzałby na towarzystwo konkurentki - p. Kasi Cichopek. Media to największa władza współczesnego świata. Rządy i policje demokratycznych państw nie mają takiej mocy i wpływów co media. Jeśli król, premier albo komendant policji zaklnie, potknie się, zrobi komuś świństwo, to media to bezlitośnie zamieszczą i często zapłacą informatorowi niezłą sumkę (z abonamentu albo z reklam, na które składają się konsumenci kupując dobra wszelakie). Jeśli jednak ktoś ma materiały kompromitujące media, to uruchamiana jest filozofia Kalego - jak inni klną to pokazujemy w mediach (wszak jesteśmy od obiektywnego informowania obywateli i od pokazywania, co jest moralne a co nie jest), ale jak my klniemy, to nasyłamy prawników, którzy pod pretekstem przestrzegania prawa autorskiego starają się o wykasowanie filmików kompromitujących naszą telestację. Cenzura i hipokryzja - oto twarz nowoczesnych mediów! Może jakaś odważna telestacja przeprowadzi wywiad z prawnikiem TVN, który wzywał do usunięcia żenujących materiałów a z drugiej strony niech przedstawi argumentację, która pozwala na ukazywanie prywatnych kontaktów (nagrania wizyjne, foniczne i przekazy esemesowe) naszych wipów. Czy podsłuchane i nagrane pokrzykiwania p. Rokity w samolocie Lufthansy nie naruszało jego dobrego imienia i czy można było je emitować w telewizji bez jego zgody? Co na to prawnicy TVN? A przecież to właśnie ta telestacja ciągnęła łacha z niedoszłego premiera, choćby w "Szkle kontaktowym", w którym reklamowano nagranie jako dzwonek do zastosowania w komórkach. Czy dzwonek w wykonaniu p. Kamila także był sugerowany? No i powody wzbudzenia obu znanych osób jakże różne - Rokitę wyprowadzili z równowagi (i z samolotu) niemieccy policjanci, zaś Durczoka zdestabilizowały jakieś plamy na stole (mebel ten stoi nadal w studiu i jest najbardziej stabilnym elementem wyposażenia). Można jedynie spekulować, w jaki stan zostałby wprowadzony słynny prezenter, gdyby to jego powalono na aluminiową glebę w aeroplanie. Dobrze, że nie nagrano p. Kamila, kiedy się wzbudził po otrzymaniu informacji o okrutnym zamordowaniu naszego geologa, skoro przy niewielkiej plamie na stole dał aż taki popis łacińskiego kunsztu wyrażając swe oburzenie... Ponieważ trudy prawników nie dały większych efektów (filmik zainstalowano na egzotycznych portalach, np. na tureckim - http://video.azbuz.com/video-izle/Durczok-klnie-na-antenie---TVN/41000000001052697#set:0), przeto należało zmienić podejście do sprawy - p. Kamil zrobił sympatyczną aluzję do wydarzenia. Nim to jednak nastąpiło, prezenter (ba, redaktor naczelny!) uznał, że jego zachowanie (jako profesjonalisty i za znaczną kasę) wynikało z żołnierskiego (niemal frontowego) podejścia do swego trudu. Może dwukrotnie zmniejszyć płacę i zaobserwujemy dwukrotny spadek mięsnego zaangażowania? Wiadomo, że nikt nie obroni szewców, kiedy ktoś powie "klnie jak szewc", bowiem owych przedstawicieli - jakże szlachetnego fachu - można policzyć na palcach obu nóg (a właściwie stóp). Ale żołnierzy?! Nikt publicznie nie będzie nam obrażał pracowników MON! Teraz czekamy na protest żołnierzy - że wypraszają sobie takie porównania, że oni wprawdzie klną, ale wyłącznie w okopach, nie zaś przy damach. A i tak coraz rzadziej, bowiem miotali mięsem na poligonie tylko podczas miotania pociskami, które to znakomicie znoszą się wzajemnie w fonicznych przeciwfazach, a ponieważ rzuty kolejnych dostaw uzbrojenia są coraz skromniejsze, przeto sami żołnierze są skromniejsi w swoich mięsnych rzutach. Tak oto ograniczenia finansowe dotykające Polskie Siły Zbrojne wpływają na wzrost kultury przedstawicieli tych sił. Osobnym a reklamowym skandalem jest przyznanie p. Kamilowi wiecznego hamburgera. Otóż firma Burger King zafundowała prezenterowi dożywotni dostęp do swego mięsnego jadła za omawiany rzut soczystym zestawem (właśnie!) mięsnym. Ciekawe, czy skorzysta z tej oferty? Jakoby dziennikarz "nie tylko zachował się jak prawdziwy mężczyzna, ale i miał odwagę być sobą" powiedział Robert Lis (Burger King), który wyraził przy tej okazji ubolewanie, że w ten sposób nie mógł wyróżnić parę lat temu swego nazewnika (Tomasza Lisa) również za "bycie sobą". Rzeczniczka spółki, Anna Robotycka, poinformowała kilkadziesiąt redakcji o wysłaniu "zaproszenia do gwiazdy" (już mniej uduchowionej a bardziej mięsnej), aby rozreklamować firmę, jednak nie poinformowała o stanowisku (jej jako kobiety oraz innych niewiast z koncernu) wobec potraktowania wizażystki TVN jak robota. Może obiektywem ponownie zostanie uwieczniony "Kamil The Meat King", ale tym razem podczas konsumpcji chamburgera, bowiem ta właśnie pisownia wydaje się właściwsza dla potrawy zafundowanej naszemu zapracowanemu rodakowi. Za późniejsze zaproszenie widzów do czyściutkiego stołu mógłby dożywotnio otrzymywać płyn do pielęgnacji blatów. Jednak nie jest to dobry sygnał dla społeczeństwa - równie dobrze firma produkująca narzędzia chirurgiczne mogłaby wysłać siepaczom swoje wyroby ze stali damasceńskiej. Świat zmierza ku upadkowi, jeśli premiowane jest zło. Każdemu pewnie zdarzy się zakląć. Gorzej, jeśli to zostanie nagrane a większość uzna, że jednak nie było powodu do aż takiego wybuchu. A jeśli wpadkę zaliczy lubiana osoba, to nawet dożywotnio konsumowane CHAMburgery nie osłodzą dalszej kariery, chyba że Wedel albo Goplana przyjdzie z odsieczą za robienie słodkich min (co także nawiązuje do utykanych w polu pułapek - istotnie, jest kilka zagadnień wspólnych trudowi dziennikarza i żołnierza)... Miejmy nadzieję, że znani a lubiani Polacy nie będą "wyrażać się" w obecności podejrzanych urządzeń mogących ich... podejrzeć. Dzisiaj media informują o wycieku szokującego zdjęcia pobitej lokalnej gwiazdki z krwawym wyciekiem z rozbitych ust. Skandalem jest nie pobicie owej damy przez jej ukochanego dżentelmena, ale wyciek i to nie byle skąd - otóż z akt kalifornijskiej (USA) policji! Ponieważ także z naszych tajnych akt wycieka sporo danych o wipach, przeto widać, że nienasycone media kuszą mamoną wszystkich i wszędzie. Autor: Mirosław Naleziński 19.02.2009 www.mirnal.neostrada.pl
Czytaj całość
 
Wałęsa i akta IPN
16.04.2009.
Wpuśćcie Lecha – dajcie akta - bo ja święcie wierzę, że przyniesie, te co wyrwał ongiś w Belwederze... Autor: Tadeusz Buraczewski 20. 02. 2009
Czytaj całość
 
Łabędź, rak oraz szczupak
16.04.2009.
Trzy postacie z baśni Iwana Andrjejewicza Kryłowa podjęły się zadania ciągnięcia powozu. Gdy zaprzęgły sie do powozu, łabędź wzbił się w niebo, rak zaczął czołgać się do tyłu, zaś szczupak zaczął ciągnąć wóz w stronę wody. Jak poprowadzić wóz w dobrym kierunku, skoro – nie ma zgody co do tego, dokąd jechać? Baśń była napisana w roku 1814, lecz jej treść jest aktualna w dzisiejszej Polsce. A kto we władzach Polski jest łabędziem, rakiem i szczupakiem - domyślcie się Państwo sami... Autor: Michaił Matwiejew z głębokim pokłonem do I.A.Kryłowa.
Czytaj całość
 
Kryzys
16.04.2009.
Kryzys jest ojcem wynalazków mózg lepiej działa kiedy bieda... Więc lubmy go gdy nas obejmie jego synonim wszak – potrzeba. W mózgowych zwojach witz – na dwoje czy on ma nas – czy my go mamy? Jak palikotny kręt umysłu jak kolorowy cień Obamy. Jadałem pstrąga – dzisiaj – flądra... Tusk semantycznych pozbył ryzyk – choć z ością w gardle – mniej zajadle z wdziękiem i lękiem charczy – khhrryzys... A na sejmicznej* scenie żonglerka czystym sumieniem - cacy dla ludzi pracy i hopla do konduktu... Żarło ale umarło – brakuje czystości... czy... ...tego drugiego produktu?!... Kontakt informacyjny "Prorok" (SB-sutanna jak i "Pappino") w mroku - choć kapuś na Tego – Kogoś... Czyli, że czarny kryzio – nie minął!... Niż – impas – pat - przypadłość starcza. Krytyk co mędrców trafnie streszczał (w truchcie po laur – zadyszka prawdy) na wrednym kłamstwie złapał wieszcza. Lud, który prawdę z gazet wyssie tak wielu, że aż nie policzę... i główkę chętnie wśliźnie w pętlę – entliczek – pętliczek – michniczek... Puenta – rzecz nie zawsze święta... Hydra kryzyska – w jej wyniku – usiądź na d...e choć na chwilę i wymyśl sobie – czytelniku!... * sejmiczna – sejmowa & komiczna Autor: Tadeusz Buraczewski 19. 02. 2009
Czytaj całość
 
Niemiecka tresura
16.04.2009.
- Ratunku, Niemcy mnie biją! - krzykliwy głos się roznosi. Któż to tak wrzeszczy i czyją przemożną przemoc dziś znosi? Timbre głosu niechybnie wskazuje, że pewna krakowska posłanka swojego Staatsmanna tresuje - bo to najwyraźniej głos Janka! Autor: Leszek Trejda 16.02.2009
Czytaj całość
 
Policja robi oszczędności
16.04.2009.
Po wprowadzeniu oszczędności, obecnie policyjne radiowozy na Pomorzu mogą przejechać średnio... 1 kilometr dziennie. Finansowe limity nie pozwalają na zakup większej ilości benzyny. (styczeń 2009)
Czytaj całość
 
Opalanie topless - sąd uniewinnił kobiety
16.04.2009.
Sąd apelacyjny uniewinnił mieszkanki Szczecina, które rok wcześniej opalały się bez biustonoszy i odmówiły przyjęcia mandatu od strażników miejskich. (styczeń 2009)
Czytaj całość
 
I po kongresie PiS-u
16.04.2009.
W Nowej Hucie obradował kongres partii Prawo i Sprawiedliwość. Partia chce się zmienić.
Czytaj całość
 
Koniec kariery Marcinkiewicza?
16.04.2009.
Były premier Marcinkiewicz (który planował wrócić do polityki, już jako człowiek PO), zakochany w dużo młodszej kobiecie i szykujący się do rozwodu, ma szanse na ponowne zaistnienie w polityce? (styczeń 2009)
Czytaj całość
 
««  start « poprz. 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 4257 - 4270 z 4351

Warning: fopen(/home/serwisoglo/domains/serwis-ogloszeniowy.com.pl/public_html/humor/components/com_sef/cache/shCacheContent.php) [function.fopen]: failed to open stream: Permission denied in /home/serwisoglo/domains/serwis-ogloszeniowy.com.pl/public_html/humor/components/com_sef/shCache.php on line 74