|
16.04.2009. |
|
Wszedłem do sklepu monopolowego.
Kupiłem pół litra dobrego "żyta".
Pani za ladą zrobiła do mnie "oko":
- A nie chce Pan spróbować kaczej wódki?
- Kaczej wódki? - zdziwiłem się. - A co to takiego?
Ekspedientka wskazała ręką - uśmiechając się - sąsiednie stoisko mięsne.
Na widocznym miejscu umieszczony był napis "Ćwiartka z kurczaka".
- A, o to chodzi! Taka wódka smakuje chyba jak dobry rosołek - przyjąłem także żartobliwy ton. - A gdzie, no, ta kacza wódka? - zapytałem.
- Chwilowo nie ma, ale ćwiartki z kaczki też się pojawiają.
- Jak smakuje takie coś-tam, coś-tam? Czy przypadkiem nie jak czernina? - wyraziłem wątpliwości wobec sympatycznej sprzedawczyni.
- Jak zwykły alkohol z ziemniaków... - mówiąc to zrobiła dwuznaczną minę i lekko zawiesiła głos. - Przecież w jednej z niemieckich gazet przyrównano - no wie Pan, te nasze kaczki polityczne - do ziemniaków. To była głośna sprawa - dodała.
- Ach rzeczywiście! - zawtórowałem. - Smakuje tak samo, przerabia się podobnie, tylko nie ma wykopków!
- Z kaczki pędzi się jak z ziemniaków - dopowiedział twierdząco ktoś stojący obok mnie.
Po tych słowach nie tylko my się uśmiechnęliśmy.
Parę osób w kolejce miało ubawione miny.
Czasem zaglądam do stoiska pani Wiesławy, choćby po to, by usłyszeć błyskotliwy komentarz.
Autor: Mirosław Papużyński |
|
Czytaj całość
|
|
|
16.04.2009. |
|
Nasz mały, złośliwy panek
znów ciężki miał widać ranek
i na złość chcąc zrobić Tuskowi
dziś podziękował BOR-owi.
Wystawił się przez to na strzał,
lecz kto by kul wrażych się bał.
Jak Walter nie będzie się kłaniał,
choćby do drugiego śniadania.
Ma rację, bo nań oraz brata
żal i marnego brać gnata.
Lepiej poczekać w nadziei,
że wkrótce ich żółć zaleje.
A może, by ulżyć tu wszystkim,
przyjm podszept mój oczywisty:
na Polskę się obraź Leszek
i wyjedź ku naszej uciesze.
Autor: Marek Prusakowski
27.11.2008 |
|
Czytaj całość
|
|
|
16.04.2009. |
|
Jarosław co chce być Mądrym,
w swoich przydupców tłumie
rzekÅ‚: “musi być idiotÄ… ten,
kto tego nie rozumie”.
Były Premierze, dziś gnomie,
który nienawiść rozsiewa
którego gdy widzę, czy słyszę
bierze mnie nagła cholera.
Chcę głośno światu i tobie
rzucić wprost w gębę myśl złotą:
miast znaleźć się przy twej osobie,
wolę być  raczej idiotą.
Autor: Marek Prusakowski
27.11.2008 |
|
Czytaj całość
|
|
| |
|
| |
|
| |
|
|
16.04.2009. |
|
To tytuł dyskusji toczonej w programie "Dzień dobry TVN" (23 listopada 2008). Goście i prowadzący roztrząsali modny (choć zainteresowanie publiki marszami równości cokolwiek przygasa) temat homoseksualizmu, który - jeśli zanadto traci powiew świeżości - jest podgrzewany przez kolejne wydarzenia, w tym literackie.
Tym razem omawiano bajkę o dwóch panach pingwinkach zakładających rodzinę (z powierzonego im jaja). Być może publikacja ta uprzyjaźni młodemu pokoleniu mniej radosne strony homoseksualizmu i spowoduje sympatyczniejsze nastawienie dorastającego pokolenia wobec ludzi skrzywdzonych przez los (moim zdaniem mamy trzy rodzaje inwalidztwa - fizyczne, umysłowe i seksualne), zatem to pewien plus tej akcji.
Popierając ten literacki sposób krzewienia wiedzy, można jednak zaniepokoić się, czy za 20 lat statystyki nasze nie odnotują nie tylko obniżenia poziomu uprzedzenia do ludzi zmagających się z piętnem losu, ale także odnotują procentowy wzrost osób deklarujących odmienność seksualną...
Idąc wszak zaproponowanym "bajkowym" tropem, można wydać bajki o wiewiórkach, które za ofiarowane orzeszki są gotowe podnosić kity przed przygodnie napotkanymi wiewiórami. Sympatyczne zwierzątka, które zamiast w znoju zbierać owoce w łupinkach, potrafią na wesoło urządzić się w luksusowych dziuplach (w przeciwieństwie do rudych "mało zaradnych" koleżanek urobionych pracą po pędzelki na uszach) a zatem mogą być wzorcem dla panienek (z dobrych i gorszych domów oraz... przedszkoli), które po kilkunastu latach gremialnie zasilą szeregi najstarszego zawodu na świecie...
Kiedyś bajka Disneya o wesołym koniku polnym a obiboku oraz o mrówkach pracusiach, ukazywała dzieciom ogólnie akceptowany kierunek wychowania. Ale obyczaje się nam poluzowały, zatem i bajki są i będą pisane pod coraz "nowocześniejszą" publikę poczynając już od przedszkolnej dziatwy...
Jednak aby rozmawiać z dziećmi o homoseksualiZmie, należałoby redaktorów odpowiedzialnych za język polski uświadomić, że należy poprawnie pisywać, zatem nie o homoseksualiŹmie, bowiem dziatwa szkolna chłonie wiedzę z teleekranów nie tylko metodą foniczną, ale i optyczną... Czyżby nie posiadano komputerowego programu sprawdzającego ortografię?
P.S. Tegoż dnia odbył się kolejny turniej "Tańca z gwiazdami". I tu pomysł - może w kolejnej edycji wystąpiłoby kilka par nawiązujących swymi skłonnościami do nowoczesnej bajki o pingwinach? TVN chwalebnie zapisałaby się w walce z homofobią, a i telefoniczna frekwencja byłaby rekordowa.
Autor: Mirosław Naleziński
www.mirnal.neostrada.pl |
|
Czytaj całość
|
|
|
|
«« start « poprz. 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 4341 - 4354 z 4611 |