Czyścioszek
19.04.2009.

„ÅšwiÄ™toszek” to jedna z najbardziej aktualnych satyrycznych sztuk Moliera. WykorzystujÄ…c polskie przysÅ‚owie – ponadczasowi Å›wiÄ™toszkowaci: modlÄ… siÄ™ pod figurÄ…, a diabÅ‚a majÄ… za skórÄ…. Ta ich niezwykÅ‚a pobożność jest bardzo pÅ‚ytka – na pokaz, natomiast serca majÄ… „zatwardziaÅ‚e”, jak mawiaÅ‚ nasz Papież. „Pukam do drzwi kamienia – to ja! Wpuść mnie, chcÄ™ wejść do Twego wnÄ™trza, rozejrzeć siÄ™ dookoÅ‚a, nabrać Ciebie jak tchu!” Cóż z tego, że biegajÄ… do koÅ›cioÅ‚a i klepiÄ… formuÅ‚ki pacierzy, gdy obÅ‚uda, hipokryzja, ignorancja - nie pozwalajÄ… im dostrzec, że na co dzieÅ„ wielokrotnie Å‚amiÄ… przykazania dekalogu. Bo w wierze nie chodzi o demonstracje zewnÄ™trznych atrybutów pseudo-Å›wiÄ™toÅ›ci, ale o serce, empatiÄ™ i wrażliwość na bliźniego. Ta nowa mentalność - charakteryzujÄ…ca siÄ™ błędnie pojmowanÄ… asertywnoÅ›ciÄ… – niejednemu podcina skrzydÅ‚a w zderzeniu z takim „żyjÄ…tkiem”. Jakże czÄ™sto Å›wietnie sytuowani ludzie, którzy doszli do swych majÄ…tków poprzez rozmaite krÄ™tactwa, matactwa, przekrÄ™ty, jak to siÄ™ dziÅ› mówi – majÄ… za zÅ‚e żebrakowi, że nie dali mu jaÅ‚mużny… To oczywista metafora postaw i mentalnoÅ›ci współczesnych Å›wiÄ™toszków. CzÄ™stokroć wÅ‚aÅ›nie tacy – „jeżdżą na wycieczki do Papieża”, do Watykanu, absolutnie nic nie pojmujÄ…c z nauk, które gÅ‚osi. SÄ… niereformowalni i jak gÅ‚osi Ewangelia – nigdy nie przejdÄ… przez Ucho Igielne. Za grubÄ… skórÄ™ majÄ…, za bardzo sÄ… impregnowani na nieszczęścia bliźnich, za mocno zapatrzeni w siebie, w sobie zakochani... WszÄ™dzie obnoszÄ… rozdÄ™tÄ… do granic możliwoÅ›ci bezdennÄ… pustkÄ™ wÅ‚asnych „osobowoÅ›ci”. MajÄ… wÅ‚adzÄ™, majÄ… wpÅ‚ywy i wszelkie imponderabilia. Prawie zawsze wydaje im siÄ™, że każdego mogÄ… „kupić” – szczególnie zaÅ›: gÅ‚osy popleczników. MuszÄ™ przyznać, że nie widziaÅ‚em pogrzebu, by za trumnÄ… ciÄ…gniÄ™to kasÄ™ pancernÄ… bogacza… Trumna kieszeni nie ma... Ale im wciąż za maÅ‚o… WÅ‚aÅ›nie oni chcÄ… MIEĆ, a nie BYĆ. Åšwiat adorujÄ…cy wielkość, bogactwo, zapatrzony Å›lepo w powiÄ™kszanie, przyspieszanie, ulepszanie – gubi siÄ™, zapomina o istocie czÅ‚owieczeÅ„stwa. I wcale przez te swoje dążenia nie gwarantuje zdrowia, dÅ‚ugiego życia, szczęścia, MiÅ‚oÅ›ci... MOJA MOJOŚĆ uczyli mnie poczucia wÅ‚asnej wartoÅ›ci nie wypierania uczuć i emocji poruszania siÄ™ w Å›wiecie spoÅ‚ecznym (zakÅ‚adajÄ…c „normalność” tego Å›wiata) a ja gdzieÅ› mam Å›wiat w którym rzÄ…dzi znieczulica, szmal i cynizm, a o mym losie decydujÄ… niedouczeni wizjonerzy gdzie zachowania dziecka sÄ… obelgÄ… dla „dorosÅ‚ego” bo moim zdaniem tylko dzieci tak naprawdÄ™ wiedzÄ… czego chcÄ… i oczekujÄ… gdzieÅ› mam Å›wiat, w którym polujÄ… na moje sÅ‚aboÅ›ci i nie doceniajÄ… wartoÅ›ci gdzie mogÄ… przejść po mnie – nie oglÄ…dajÄ…c siÄ™ za siebie gdzie moralność jest sprawÄ… umownÄ… albo natychmiast pÅ‚atnÄ… gdzie nowa kasta zÅ‚odziei sumieÅ„ ludzkich chce mnie przymusić do lawirowania, ustÄ™pstw i kluczenia w imiÄ™ Ojca PieniÄ…dza i Syna Dobrobytu – - dla wybranych – którzy pojÄ™li zasady gry w piekÅ‚o i niebo gdzieÅ› mam Å›wiat którego gdybym przyjÄ…Å‚ reguÅ‚y gry potÅ‚uc bym musiaÅ‚ wszystkie lustra z wizerunkiem mej twarzy i opluć zwierciadÅ‚a prawdy o CzÅ‚owieku gdzieÅ› mam Å›wiat w którym mimo poczucia wÅ‚asnej wartoÅ›ci z trudem utrzymujÄ™ siÄ™ na powierzchni życia Autor: Marek Różycki jr

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6226/0/.