| Fair play i życie w UK |
| 24.07.2011. | |
|
Pamiętacie może tą historię, kiedy to sąd skazał 16-latka za próbę usmażenia chomika w mikrofalówce, w wyniku tego zwierzak nie nadawał się już do niczego i trzeba było go uśpić? To oczywiście nie było fair play wobec zwierzaka. Jednak natura jest mściwa i może to był odwet ale w tym samym mniej więcej czasie lis pogryzł śpiące bliźniaczki. Oczywiście było to w dwóch różnych miejscach UK. A lisek sobie biega na wolności i ma to wszystko w kicie. Bo nie wolno polować na "ich chytrość". Co za absurd, ruda bestia włazi do domu jak gdyby nigdy nic i nikt nic nie robi, to nie jest fair play. A do tego jeszcze cie wsadzą za złą opiekę nad dzieciakami. To po prostu głupie. Nie dalej jak tydzień temu jakaś opiekunka uśmierciła niemowlaka parówką czy kabanosem. I czy przez to teraz wędliny będą mi się źle kojarzyć. Czy to nie głupie. Odgryzam kęs kiełbaski a to mała pachnąca delikatnym olejkiem pulchna nóżka w mojej głowie. Czysty obłęd i paranoja. Życie nie jest fair play. Czysty przypadek nie jest fair play Nie inaczej jest w piłce kopanej. Ewidentnie widać na powtórce że facet się przewraca bez żadnego kontaktu z przeciwnikiem a wyje jakby urwało mu co najmniej genitalia albo polali go płynnym żelazem. Ale to jest tylko czysty przypadek że wywalił się na boisku. Bo niedorajdy i ciamajdy przewracają się wszędzie jak tylko mają taką możliwość. Czyli zawsze. Równa nawierzchnia jest dla nich jak Alpy, a wystająca kępka trawy to już całkiem porządne Himalaje. I do tego ta cholerna piłka która przeszkadza w bieganiu. Dlatego próbują się jej pozbyć strzałem w niebo. Bo może organizatorzy mają tylko dwie i po minucie będzie już po meczu. A w perspektywie przecież czeka przyjemny i kolektywny prysznic. Ale nie, piłka wraca jak bumerang i trzeba się męczyć 90 minut. Nie lepiej jest w tenisie siedzisz i przyglądasz się jak włochata zielona gąsienica przemieszcza się nad siatką. Wyglądasz jak głupkowaty uśliniony spaniel czekający komendy aport, która nigdy nie nastąpi. A do tego te durne czapki z jak najdłuższymi daszkami, przecież można nimi pokryć co najmniej garaż na dwa samochody i werandę. A i tak zostanie na budę dla waszego spaniela. A widzieliście loga na podkoszulkach nie da się tego przeoczyć. Ostatnio z małego krokodylka zrobił się porządny nilowy potwór o rozmiarach łodzi podwodnej. Są ogromne, wygląda jakby to Nike grała z Pumą , Kangur z Lwem, a nie jacyś ludzie. Przypadkowi ludzie nie są fair play Ludźmi też nie są kandydaci w wyborach to zazwyczaj jakieś hasła. I do tego dość durnowate. Zatrudnijcie faceta od reklamy margaryny lub masła będziecie się sprzedawać jak świeże bułeczki, a nie jak czerstwy spleśniały chleb. Bo wam wychodzi z tego zazwyczaj jakaś tarta bułka do mielonego podawanego w portowej spelunie. Można zrozumieć determinację przyszłych prezydentów w obiecywaniu gruszek na wierzbie i to wypowiadanych z taką powagą że aż strach. Ich szczerość jest jednak na poziomie osiedlowej kotłowni, - opalamy, a jakże ale że nie grzejemy to już nie nasza sprawa-. Niedawno na Islandii jedna z partii od początku kampanii wyborczej stwierdziła, że wszystkie obiecanki cacanki które padają z ich ust są bzdurą i niczego nie spełnią. I wiecie co, zdobyli najwięcej głosów. Ludzie jednak potrafią się tam zabawić, nawet kosztem chorej demokracji. A może dlatego że mają jeden z najstarszych parlamentów na świecie i wiedzą czym to wszystko pachnie. A pachnie chyba naprawdę nieszczególnie. Skoro każdy obrzuca błotem każdego. Niektórzy mają na sobie tak grubą warstwę że ledwo się poruszają. Nawet krążąca w ich żyłach krew ma właściwości jadu, żółci i pierwiastków promieniotwórczych. Nie są dobrzy w niczym co mają zamiar robić, ani w tym że nic nie robią, a i to umieją spaprać dokumentnie. To nie jest fair play. Autor: Maks Wieczorek Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7828/0/. |







