Gdzie jest Bóg?
24.01.2012.

Po powrocie Jurija Gagarina z kosmosu w 1961 roku, Chruszczow zawołał go do swego gabinetu i spytał: - Słuchaj no Jurku, czy ty tam w kosmosie, przypadkiem nie zauważyłeś tego, no... Boga? - Jak mogłem cokolwiek zobaczyć, skoro leżałem w hełmie na głowie? Widziałem tylko gwiazdy i kawałek Ziemi, bodajże Afrykę - odpowiedział Gagarin. - No dobra - z ulgą odetchnął Chruszczow - znaczit Boga niet. I pamiętaj, W ten sposób masz wszystkim odpowiadać na to prowokacyjne pytanie! - Tak jest! - odpowiedział Gagarin i słowa dotrzymał. Po chwili do Chruszczowa zadzwonił papież: - Proszę wybaczyć moje pytanie towarzyszu Chruszczow, czy Gagarin widział TAM Pana naszego, Boga Wszechmogącego? - Proszę przekazać Waszym towarzyszom, że towarzysz Jurij Gagarin nie widział w kosmosie niczego podobnego do Boga. Po chwili do Chruszczowa zatelefonował prezydent USA, Kennedy: - Hej, Nikita! Masz słabą łączność telefoniczną, ledwo się do ciebie dodzwoniłem. Słuchaj no przyjacielu, czy twój kosmonauta Gagarin zauważył mistera Boga? Wiem, że wszyscy cię o NIEGO pytają, wiem nawet co im odpowiadasz. Ale mnie, wrogowi number ONE, z wielkiej przyjaźni, powiedz szczerą prawdę. Nikomu nie odkryję tej tajemnicy, nawet mojej Jackie. Chruszczow: - Mister Kennedy, wasze wyrzutnie rakietowe major Gagarin widział, wasze schrony przeciwatomowe też zauważył i wiele tajnych rzeczy na amerykańskiej ziemi też widział. Ale pana Boga w kosmosie towarzysz Gagarin nie widział, znaczit Boga niet! Więcej do Chruszczowa w sprawie istnienia Boga nikt nie zadzwonił. Widocznie Jackie miała swoje sposoby na swego męża, prezydenta USA. A kobiety przecież mają takie długie języki... Autor: Michaił Matwiejew

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/8127/0/.