| Hej, Renato! |
| 21.04.2009. | |
|
poprzedni odcinek > http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6216/0/ Cieszę się, że tak czule niby piszesz do mnie, a jak czytaliśmy to wieczorem, głupio mi wobec towarzystwa było. Śmiech śmiechem ale Ty byś tylko: kochany, kochany, kochany, kochany, kochany. Sześciu kochanych naliczyłem, a ja przecież jeden tu sam... jestem kochany, aż lecą kasztany... Ty ty lepiej uważaj na tym drzewie, bo Irelandzdzkie kasztanowce kosodrzewinowe mogą tej słodzizny pruderyjnej nie wytrzymać i ... lepiej żeby ten, co ci sesje robi, nie był wtedy pod Twoją gałęzią jak i ona nie wytrzyma. Albo może lepiej, żeby był...? Ja tam mu źle nie życzę, ale pewnie to kamikadze, jak się z Tobą zadał. Co ja mu będę bronił aparat wykorzystywać, jak ma. Takiego jak ja - nie ma, Irenki się spytaj, ona mnie, Cię i jego przecież opisać potrafi, nie darmo ją najbliższą koleżanką nazywasz. Kontaktuje się ze mną, na taras przyłazi i niestety koty kubaturą płoszy ale choć i tak Ci nie dorówna - prawdomówna jest i tak samo się odżywia. A tak a sympatyczna, że frytki z ketchupem je, a hamburgera kotom zostawia... podlizuje się, ale wie, ja się podlizać nie dam. Kotom oczywiście. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/z_cyklu_moje_koty_tarasowe_koty_a_la_pit_ssanka_z_piorkiem_94008.html Półdzikie są, i takie zostać mają, nie jakieś rozmiziańce, co je można za hamburgera z jednej partii do drugiej przeflancować. Słuchaj no, Renato. Nie powiesz chyba, że Ci się wracać zachciało?! A dlaczego? A źle Ci tam, na irelandzdzkim drzewie? Zapach "ale" Cię nie dochodzi? Przecież jak Cię na drzewo wysyłałem, blisko od baru stało, czemu Ci nagle tak na powroty się zebrało. Dygata "By, by, baby" by Ci kto na gałązkę lepiej podrzucił, albo MP-trójkę z Ojczyzny porzuceniem przez Ogińskiego nutami spisane. Jakie Ty tam lektury masz, i kto Ci dostarczył? Nie możesz polskiej prasy sobie poczytać? Byś wiedziała, że tak dobrobyt gonimy, że ostatni pierwszych dawno wyprzedzili, a powrotu (do domu) z Irlandii nie ma. Bezpowrotni - to ci co głosowali, jak umieli. Tak się nazywają. Bezpowrotni. A Ty mi wracać chcesz? Siedź tam, słuchaj i, na razie, nie wracaj. Tu na razie o małpy się kłócą i flaszki sobie wyliczają. Dobrze, że jeszcze co wyliczać jest. Od wieków przygotowani do przetrwania jesteśmy i od wieków ziemniaki i żyto mamy. Nawet cukrownie choć nie nasze - mamy a buraków - gdzie spojrzysz pełno, które cukrowe w TV - wszystkie. Aparatura też, jak była - tak trwa. Funty zbieraj, bo funty jeszcze jeden do pięciu a jak nam tu szczęśliwie i większością głosów pensje na euro przeliczą, to 1000 złotówek jak przez pięć podzielisz, to się okaże - 200 euro masz. Na cały miesiąc. Dobrze to tylko emeryci wytrzymają, bo euro-luksusu w naszym wydaniu zwyczajni i byle co ich nie zgładzi. Żaden pomysł wesołego majsterkowicza. http://wierszemkd.pl/?p=183 Materiał inny w nich - mówią. Nie styropian, choć to, jak widać, też trwałe. Takie to są, te staruchy, jak karaczany przeżyć wszystko potrafią, każdy ustrój i każdy eksperyment na żywym organizmie. Jeść byle co i bez piwa mogą, to przeżyją, a my co? Reszcie nawet na opryski marychy nie starczy, a funt to funt. 1000 funtów jak tam (tygodniowo?) zarobisz, to i żadne euro ci nie zaimponuje... Odkładaj, odkładaj, przyda się. Sesję sobie od czasu do czasu zrób, ale o głupstwach nie myśl, a o jedzeniu zwłaszcza. Mało jesz - zdrowsza jesteś... jeszcze zdrowsza - nadzieję mam. Mącznego nie ruszaj, a pierogów to już unikaj. Pamiętam, takie powiedzenie było: starymi pierogami piekło wybrukowane, czy jakoś tam. Ciesz się, że nikt w Ciebie tym nie rzuca, bo stary pieróg, jak mądrość mówi- jako brukowiec do piekła się tylko nadaje. Gdyby tak jednak i kto rzucał - nie koleb się mi tam na drzewie, to tylko diabeł, jak cie zobaczy - zaraz ucieknie.. I nie jedz tego, co Irenka. Żadnych hamburgerów i sałatki z pora, bo gałąź nie wytrzyma... Wiem, jak bardzo Ci mnie brak, przecież, choć za horrorami nie przepadam, śnisz mi się po nocach ale, Kochana... raz to Cię mogłem wzywać, temperamenturę widocznie miałem, ale o seksie ze mną zdrowym i permanentnym zapomnij. Na razie, dzięki dwóm Twoim serdecznym koleżankom jakoś sobie radzę, Nie martw się o nic. Jedną na razie też na drzewo wysłałem, ale niedaleko jest, gdyby co , pod ręką... no, może obu trzeba użyć, ale nie tak, jak Irenka, pomaga sama, bez proszenia, i nie tak też, jak Ty... Póki się nie uzbiera na nowe życie - funty zarabiaj, siedź tam i się na tej kosodrzewinie irelandzdzkiej trzymaj. Pa. Jak zatęsknię, krzyknę: Hej! Tam, na drzewie. Jak usłyszysz, daj znak, machnij ręką... powoli... i tylko mi nie schodź! Autor: Maciej Krzysztof Dąbrowski 21. 04. 2009 Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6231/0/. |







