| Historyjka Wirka |
| 16.04.2009. | |
|
Żył na świecie Wirek cwany Bez imienia - bo nieznany. Żył wygodnie w nozdrzach dziadka, A ten gasł na oczach Tadka. Tadek wnuczek ukochany Szybko pobiegł do swej mamy, Dziadziusiowi dać pomocy. Doktor przybył jeszcze w nocy Słuchawkami szmer wysłuchał Wygniótł sporą ilość brzucha Pobrał próbkę krwi strzykawką Zabrał Wirka z małą dawką. Analizie krew poddana Wynik będzie jutro z rana. Laboratorium jak już wiecie, To jest takie miejsce w świecie, Gdzie bakterie są żywione, Aby potem przekarmione Były słabe, nieruchliwe Na lekarstwa spolegliwe. Tak też Wirek i trzy panie Położeni są w śmietanie. Świecą światła nastrojowe Wirek zaczął życie nowe Ma potomstwo bardzo liczne Wszystkie dzieci cudne, śliczne. Obok w Sali, tam w szufladzie Niania dzieci do snu kładzie. Dziś niedziela, nie dzielimy, Zaś paciorek odmówimy, Aby do samego piątku Podbić ludzi bez wyjątku. Laborantka dziś nad ranem Porozmawiać chce z tym panem, Co przywódcą ma być w świecie, A paszportu nie ma przecież. Pod mikroskop go układa Kontrast jakiś mu nakłada. Okiem zerka przez okular, A tam tylko sama skóra. Więc na plecy go obraca Taka to jej ciężka praca. Taki sprytny ten zarazek Oj malutki ma obrazek. Wirek bardzo się tym peszy, Bo widoczek może śmieszyć. Laborantka czyta, pisze, Wszyscy zachowują ciszę. Jest i nazwa i odbitka Toć to postać bardzo brzydka. Wirus grypy tak nazwany H3N2 zapisany. Do południa fotek sporo Zrobił sam pan biotechnolog. Sporo trudu sobie zadał Listy gończe poukładał, A pod koniec tego dzionka Już gotowa jest szczepionka. Do ampułek ze strzykawką Wpuścił z odmierzoną dawką Z informacją i opisem, Czyli Wirka rysopisem. Złożył w paczki po czterdzieści tyle w pudle się pomieści. Do przychodni już od rana Sanitarką rozsyłana. Kto jest zdrowy i nie zipie Lekarz szczepi przeciw grypie. Młodzież, starcy no i dzieci Każdy do przychodni leci. Gdy szczepionka zacznie działać W pogotowiu przeciwciała Znają wygląd pana Wirka I nie wpuszczą tego zbirka Do tchawicy ani płuc Gdy go dorwą będą tłuc. Nieciekawe Wirka losy Gdy wyszarpią go za włosy Gdy wykopią go za drzwi Cały świat już z niego drwi. Wirek zbiera swe manatki Idzie pytać rady matki, Jak z człowiekiem ma wygrywać Gdzie się udać, jak zdobywać Gardła, krtań, zatoki, nosy, By powalić go jak z kosy. Czy też szukać takiej żony, Choćby z miasta Barcelony Wzorem może być wybranka Słynna zabójcza Hiszpanka. Udał się więc do przedszkola Czeka go ciekawa rola, Jak w zabawie dzieci małych Zacząć robić im kawały? Dziecko z ziemi wszystko chwyta Do ust ręce brudne wpycha. Szkraby mają wstręt do wody, Więc Wirkowi dla wygody Łatwo się do gardła dostać Przeciwciałom tutaj sprostać. Malce kaszlą i kichają Rączką ust nie zasłaniają. W kroplach śliny Wirek lata Tak jak w cyrku akrobata. Spada na kolegów twarze Szerząc wokół swą zarazę. Są też dzieci nieszczepione Wpuszczą Wirka i to one Tworzą klimat bardzo miły, Bo nie mają w sobie siły, Aby wypić sok z cytryny, Lub zjeść inne witaminy, Które są dla Wirka kwaśne On nie lubi ich, bo właśnie Są szkodliwe dla łobuza I przepędzą jak intruza. Za to chipsy i cukierki, Chrupki, gumy i eklerki Są przysmakiem tego drania Bez niczyjej racji zdania Gości w nosie swą rodzinkę Robi w krtani przykrą ślinkę Także wierci w gardle, w uchu Rozrabiając często w brzuchu. Antyciała są w chaosie, Bo nie wiedzą, kto w tym nosie Jest porządny, a kto zbój, Bo nieznany im ten rój. Gdy wywoła awantury Malec staje się ponury. Wszyscy się zajadle biją Po policzkach łzy się wiją. Wirki walczą w śluzu błonie, Jak kibole na stadionie. Stąd u dziecka jest gorączka, Kaszel, katar i bolączka: Głowy, brzucha i przełyku Musisz leżeć w łóżku smyku Pić syropy i herbatki Słuchać wskazań dobrej matki. Musisz wygrzać swoje ciało, By Wirkowi się nie chciało Więcej w Tobie zamieszkiwać Twoich krwinek oszukiwać. Aby poczuł się wygnany Wyprowadził się przegrany I uciekał, gdzie pieprz rośnie A Tyś poczuł się radośnie. Aby wszyscy na około Żyli zdrowo i wesoło. Żeby każdy na tym świecie Potraktował go jak śmiecie. Morał z bajki taki Szczepcie się dzieciaki. Szczepcie się dziadkowie Wyjdzie wam na zdrowie. Autor: Grzegorz Kuś Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/6083/0/. |







