Katyń 2010
14.04.2010.

Nie chciałem o was śpiewać, nie chciałem wam pisać wierszy, Lecz śmierć przecięła ten lot: w dzienniku numer sto pierwszy. I przyszła ta czarna wiadomość: "Lot orłów przerwany we mgle!" A dalej już tak nierealnie. To skrzydło… Jakby we śnie. Zamknięci w powietrznej łodzi, jak ptaki, w niebieskiej toni Lecieli do nieba dwoma rzędami, nasi białoczerwoni. Frunęli nad tą ziemią, która krwawi jak rana w głowie, Bo w jej głębi, na wiecznej warcie, stoją polscy synowie. "Teraz, pół wieku później! Rano, z okazji święta Polska przysyła wam chłopcy, Wspaniałe Nasze Orlęta!" I na pewno, tam w górze, gdzie wszystko co polskie – święte Spotkacie się na apelu z Nimi i naszym Prezydentem. Choć nie zginęła dziś Polska, bo Polska nigdy nie zginie… To skrawki jej serc i ducha – poległy w rosyjskiej gęstwinie. I jak ten zepsuty zegar, czas nam przystanął skrycie, I jak husaria, skrzydłami świecą, na Krakowskim Przedmieściu znicze! Ojczyzna dziś po was płacze! Gra dla was Chopin walce! Mokre są moje oczy i myśli, zimne są wasze palce. I zapamiętają na wieki – przyszłe – to wiem – pokolenia, Że w czarnych skrzynkach Katynia zamknęły się polskie marzenia. I zapamięta na wieki - przyszłość - dla sensu polskiego istnienia Że w czarnych skrzynkach Katynia zniknęły dwa pokolenia. Autor: Andrzej Janeczko Ługi, 12 kwietnia 2010

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7022/0/.