| Kuźnia pomysłów |
| 20.06.2011. | |
|
Od czasu, kiedy zwolniono mnie i Lusię z pracy - w związku z likwidacją stoczni, imaliśmy się różnych prac dorywczych. Podczas obchodów (1-go maja) w naszym rewirze, zgniatając stopą kolejną znalezioną puszkę, wpadłem na Ten pomysł. Skup i kuźnia - jakie to proste! Lusia zawsze była odważna, poprowadzi skup złomu, a ja obok kuźnię! – zostanę kowalem swojego i Lusi losu. Mój umysł tętniący pomysłem, niczym młoda aorta, pofrunął wraz ze mną ku mojej połowicy, kupując do kompletu po drodze połówkę z ogórkiem w promocji. Lusieńka, zwykle zimna jak stal, po jednym ino jedno rzekła: Kujmy żelazo póki gorące! A po drugim i trzecim wzieliśmy kartkę, by plan działania spisać. Mimochodem patrząc na zbliżające się dno butelki, przemknęła mi myśl zdziwiona: przecież wszystko w kraju idzie do góry i zaczęliśmy kreślić przyszłość: 1. Siedziba firmy - ponieważ z Lusią nie mamy dzieci, postanowiliśmy dokonać adopcji budki dróżniczej po rodzicach Lusi wraz z przyległym terenem przy szlaku kolejowym Stalowa Wola-Katowice. 2. Nazwa firmy – po negocjacjach uznaliśmy, że winna brzmieć dostojnie i z powagą: Z-women & Kowalment LusiMan I.t.d. 3. Przedmiot działalności – skup metali i medali, złomowanie, kowalenie, wyrób, podkownictwo, rekonstrukcja i przeklep elementów – detal, hurt, hart, heavy metal. 4. Forma opodatkowania – do ustalenia w Urzędzie Skarbowym, a może podpowie coś poborca skarbowy – często u nas bywa. 5. Szyldy reklamowe: „Jeżeli masz z metalu dom, sprzedaj go na złom, a tyle Ci zapłacę, że przez tydzień nie rozstaniesz się z kacem”, „Tylko u Maniusia za flaszkę skujesz się na blaszkę”, „Powiem Ci przy piwie, jak żyć uczciwie – sprzedaj łom na złom”. Przebudziwszy się, pełni wigoru udaliśmy się do Urzędu Skarbowego celem uzyskania niezbędnych informacji oraz złożenia stosownych zapisów. Niestety okazało się, że tylko w poniedziałki urząd czynny do 18.00, usiedliśmy więc nieopodal na ławeczce – bo i tak nie opłacało się już wracać, a i piwko jakieś się w kieszeniach znalazło. Zbudził nas szczebiot urzędników dochodzący zza okna urzędu. W budynku panował kojący spokój, szmer klimatyzacji, który podnosił powagę urzędu. Pani w okienku „Informacja” z daleka łagodnie i zapraszająco się uśmiechała, jakby „z góry” przepraszając za nie udzielone jeszcze informacje. Jak w walcu, popłynęliśmy z Lusią do okienka, pilnując kroku. Wysłuchawszy naszych pytań, urzędniczka posadziła nas przy najlepszym stoliku jaki był wolny na sali, po czym z uśmiechem przeprosiła nas na chwilkę. Wróciła z tacą pełną druków, ulotek, formularzy i butelką najlepszej wody. Nie patrząc nam w oczy, ciepłym i nieco drżącym głosem jakby zleżało od tego całe jej życie zaczęła mówić: „...taką firmę możecie państwo otworzyć na uproszczonych zasadach trzeba złożyć tylko formularz rejestracyjny VAT-112, VAT/K –1385, Rej-88, ZŁM-13, PIT 257, PIT- 69K oraz PIT- 72. Ponadto należy pamiętać o złożeniu właściwych deklaracji i opłacie: podatku VAT, podatku dochodowego, młotkowego, kuźniczego, akcyzie na węgiel, opłacie klimatycznej od zużytego w miechu powietrza, cła od zagranicznych opakowań w złomowanych metalach, składce na ZUS, fundusz zdrowia, FŚP, obowiązkowe ubezpieczenie od pożaru, od uszczerbku na kutym metalu...” Przerwaliśmy jej w pół zdania, dziękując. Wychodząc, odprowadziliśmy ją mocno wodnistym wzrokiem w najlepszym gatunku. Marzenia jednak się spełniają, wystarczy odrobina wyobraźni... Dziś Lusia skupia na wózku złom z okolicy, a ja kuję przeręble na jeziorze, nucąc refren ulubionej piosenki: „.....Kowalu czy ci nie żal, stoczni, doków i hal, a miałeś kuć stal....” Roboty nam nie brakuje - 24 godziny na dobę klepiemy biedę, słuchając na kolację romantycznych nut zespołu Metallica i nasłuchując kroków komornika. Czasem z Lusią myślimy, żeby się odkuć, zmienić branżę na filmową, nakręcić jakiś reportaż podróżniczy, może „Boso przez Polskę”?... Autor: Alma Triste 2011 Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7808/0/. |







