| Piskorski jak Perszing |
| 30.01.2010. | |
|
PaweÅ‚ Piskorski przyznaÅ‚ siÄ™ prokuratorowi, że swój majÄ…tek zawdziÄ™cza szczęściu. Kiedy to powiedziaÅ‚ zrozumiaÅ‚em nagle dlaczego nigdy nie lubiÅ‚em powiedzenia „pieniÄ…dze szczęścia nie dajÄ…” . Po prostu dlatego, że to powiedzenie jest bez sensu, bo w życiu jest dokÅ‚adnie odwrotnie – to szczęście daje pieniÄ…dze. Piskorski, w momencie kiedy siÄ™ zorientowaÅ‚, że je ma, zachowaÅ‚ siÄ™ bardzo roztropnie, bo poszedÅ‚ z nim – z tym szczęściem – do kasyna i wygraÅ‚ tam swój majÄ…tek. Każdy by tak zrobiÅ‚. Brawo! A posiadanie szczęścia w naszym kraju, chociaż jest niemile widziane, to karalne jeszcze nie jest. PamiÄ™tam, że żyÅ‚ kiedyÅ› - bo teraz już nie - tak zwany szef, tak zwanej pruszkowskiej mafii, tak zwany Perszing. Jego też pan prokurator czÄ™sto braÅ‚ na spytki, bo też cieszyÅ‚ siÄ™ on ogromnym majÄ…tkiem pochodzenia nieudokumentowanego. OkazaÅ‚o siÄ™, że ów skromny mechanik samochodowy również zostaÅ‚ ogarniÄ™ty bezbrzeżnym szczęściem, z którym biegaÅ‚ po kasynach i wybiegaÅ‚ z nich z workami peÅ‚nymi pieniÄ™dzy. Najbardziej podobno lubiÅ‚ ruletkÄ™, bo zawsze wiedziaÅ‚ gdzie zatrzyma siÄ™ kulka. Pewnego jednak razu, a byÅ‚o to w Zakopanem, szczęście go opuÅ›ciÅ‚o i wtedy wÅ‚aÅ›nie kulka zatrzymaÅ‚a siÄ™ w jego gÅ‚owie. Zapewne go to zaskoczyÅ‚o. Obu panów P. łączy to, że na pewno mieli szczęście i dziÄ™ki niemu pieniÄ…dze. Poza tym swego czasu obaj rzÄ…dzili WarszawÄ…. Natomiast różni ich to, że pan Piskorski nie przebywaÅ‚ jeszcze w wiÄ™zieniu, a pan Perszing owszem. I jeszcze to, że pan Perszing na pewno już tam nie pójdzie… Autor: Marek TargoÅ„ski styczeÅ„ 2010 WiÄ™cej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6616/0/. |







