Restrukturyzacja (ballada)
19.04.2009.

Gdzieś w odległej krainie, na wielkości ruinie mieszka naród zgnębiony przeszłością, niepokorny, swarliwy, pracowity, kłótliwy i pyszniący się dawną wielkością. Każdy zatem się szczyci, że bywali Polnici waleczności przykładem i męstwa, gdy chwytali za wiosła, fala sama ich niosła - odnosili w regatach zwycięstwa. Niech powraca więc gloria! Nakazuje historia chwalebnego coś zrobić dla kraju. Zlustrowano gromadę, powołano osadę, do zawodów wzywając Kitajów. Zarządzono treningi, zgrupowania, mitingi, relaksacje, więc forma wciąż rosła - sam krajowy spec majster naoliwił wihajster, oraz siebie, osadę i wiosła. Wszystko jednak zawodzi - gdy dzień regat nadchodzi, team Polnitów hen z tyłu zostaje. Na nic doping narodu - choć łódź płynie do przodu, zwyciężają mizerne Kitaje. Wielka rozpacz w narodzie, który (mądry po szkodzie) zespół śledczy do sprawy powoła - tenże pośród gawiedzi wydarzenia prześledzi i ustali winnego chochoła. Po miesięcznym mozole raport leży na stole - jednoznacznie z ustaleń wynika: "Rywal nam się kojarzy z grupą ośmiu wioślarzy (oprócz jeszcze jednego sternika)". Dodać przy tym wypada, że Polnitów osada, powołana wśród swarów i krzyków, wykazując brawurę, miała inną strukturę - jeden wioślarz i ośmiu sterników. Firma konsultingowa zwarta oraz gotowa do nadludzkiej wręcz pracy w mozole - upłynęło dni trzysta, rzecz się stała przejrzysta - wszystkie karty już leżą na stole: "Przy popytu zanikach macie nadmiar w sternikach, którzy mogą troszeczkę się lenić, zaś przy małej podaży jest niedomiar wioślarzy - skład osady należy wymienić." I już gminna wieść niesie o ogromnym sukcesie, który wieszczy przyjęta struktura - sternik, trzech kapelanów, wioślarz, trzech kapitanów, młodszy wioślarz - też przecież nie ciura! Bez nadmiernej przesady, dobór składu osady w selekcyjny podsystem ujęto - mając w świeżej pamięci brak dzielności i chęci, motywacji też nie pominięto. Dzień rewanżu nadchodzi, patrzą starzy i młodzi - jak Polnici za wiosła chwycili, wokół doping narodu, łódka płynie do przodu - kapelani ją wszak poświęcili. Jednak sił już nie staje, gdy do przodu Kitaje prą uparcie jak armia zwycięska - bezprzykładnie pobici znów zostali Polnici (to nie była porażka lecz klęska!). Pełna czara goryczy, czas osadę rozliczyć, zanim coś się gorszego przydarzy - sprawiedliwa metoda: kapelanom nagroda i dymisja dla obu wioślarzy. Nastał powszechny lament, więc polnicki parlament, stróż najwyższy porządku i ładu, już co najmniej od roku w opętańczym amoku bezskutecznie wciąż szuka układu. Autor: Leszek Trejda 22.02.2009

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6228/0/.