Rozmowy z pariasem - Przedwiośnie
16.04.2009.

Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.nieczyste zawody. Hipotetycznie więc w Polsce pariasem zostać może każdy. - Biało wszędzie, zimno wszędzie... Co to będzie? Co to będzie? - Na pewno nie będzie już spieprzania dziadów... W takim przypadku gęstość zaludnienia na obszarze między Wisłą a Odrą spadłaby poniżej wartości tego wskaźnika charakteryzującego Pustynię Gobi. Co prawda Księżyc Najjaśniejszej przeprowadził rekonesans w Mongolii. Okazało się jednak, że nawet tam miał trudności utrzymać się na firmamencie. - Po wielu perturbacjach udało mu się zawrócić z tej eksperymentalnej drogi i znaleźć się między swojakami, gdzie zawsze może liczyć przynajmniej na wsparcie swojej drugiej połówki. Tugrików nie będzie! Udał się jednak desant na euro, ale teraz ukochana „mocna” złotówka zdycha, a im gorzej się miewa, tym więcej pariasów przybywa w Najjaśniejszej. - Kończą się zimowe, długie noce, więc i tarcza Księżyca jakoś tak staje się coraz bardziej wyblakła. Uwidacznia się wpływ i przewaga promieni Słońca Peru. Nawet wysiłki specjalistów od wizerunku nie przynoszą efektów. Przyklejony, sztuczny uśmiech na każdą okazję - czy trzeba czy też wręcz przeciwnie, nie jest w stanie rozjaśnić ciemnej strony Księżyca. Głoszenie tez o bezgranicznej miłości bliźniego swego też jakoś nie trafia do ciężko doświadczonych, pamiętliwych i niewdzięcznych serc ziomków. Trudno oszukać zawiedzionych pariasów po raz kolejny, ale też tak bardzo ciężko pogodzić się z tym, że era Księżyca powoli zbliża się do naturalnego kresu. Więc może by tak spróbować oszukać Słoneczko? W końcu ten manewr już się sprawdzał w przeszłości! - Paradoksalnie czarne chmury, które zebrały się nad światem chronią przelotnie interesy Księżyca - im później wstanie jasny dzień, tym dłużej widoczna będzie jego blada tarcza. Tylko to nieszczęsne Słońce Peru, które za wszelką cenę usiłuje rozjaśnić mroki. Kombinuje nad wprowadzeniem złotówki do programu ERM2. Ta dwuletnia poczekalnia może okazać się „świetlistym tunelem” na końcu którego jest... stabilizacja. - Nie jest to jednak takie proste. Wymaga bowiem zasadniczych zmian prawnych, a żeby je przeprowadzić, większość sejmowa powinna mówić jednym głosem. Księżyc Najjaśniejszej na pewno nie dołączy się do chóru piewców euro. Jak wytrawny pokerzysta zablefuje, bo tylko to może przedłużyć jeszcze jego agonię. Słońce Peru miota się więc usiłując powziąć jakieś kroki antykryzysowe, choć ma związane ręce. Coś proponuje, ale zaraz się z tego wycofuje. Pariasów z dnia na dzień przybywa, a o socjalnym zabezpieczeniu ich bytu nikt nie myśli. W tej sytuacji spadać musi popyt wewnętrzny, który po załamaniu się eksportu jest ostatnią deską ratunku zdemontowanej trampoliny potencjalnie mogącej pozwolić odbić się od dna. - Świat już zrozumiał, że neoliberalny kapitalizm poniósł klęskę. Wolny rynek sam w sobie do tej pory nie rozwiązał żadnych globalnych problemów, a stał się polem do nadużyć dla różnego rodzaju cwaniaków, przede wszystkim rekinów ściskających w żarłocznych szczękach światową skarbonkę, której rozgryzienie doprowadziło do obecnego światowego kryzysu finansowego i gospodarczego. Ofiarą ciemnych machinacji finansowych stała się też polska waluta. Jednym ze spekulantów, którzy przyczynili się do krachu złotówki był bank Goldman Sachs. Teraz pracownik tego banku, notabene uwielbiany niegdyś przez tłumy były premier Polski, pomaga prywatyzować elektrownie Polskiej Grupy Energetycznej. Czyżby znów zaczęło śmierdzieć trupem? - Przedwiośnie w tym roku mamy wyjątkowo ciężkie, a to dopiero początek tragedii. Budżet drży w posadach. W szpitalach zaczyna brakować leków ratujących życie. W miarę jak przybywa pariasów pozbawionych pracy i podstaw egzystencji, ubywa środków gromadzonych przez NFZ. To już stanowić zaczyna zagrożenie bytu biologicznego narodu. - Głodny parias w odruchu samoobrony zaczyna myśleć. Łatwo mu będzie wymyślić, kiedy żyło mu się może niezbyt dostatnio, ale pewnie. Szybko jedyną słuszną ideologią może stać się żołądek. Pamiętam taką powieść, gdzie jeden z bohaterów zaatakował posła wrogiego kraju. Ów rycerz oznaczony dla łatwiejszego rozpoznania czarnym krzyżykiem, jako człowiek i katolik z całego serca wybaczył ten czyn młodemu Polakowi, jednakże jako poseł domagał się sprawiedliwości. Mówiąc wprost żądał skrócenia młodzieńca o jego gorącą głowę. Po dalszych perypetiach sprawa skończyła się Sądem Bożym. Rozstrzygnięcie okazało się nad wyraz sprawiedliwie, choć zupełnie niepomyślne dla posła. - Nie dawaj takich przykładów, bo w końcu powieści Sienkiewicza zostaną usunięte z listy lektur szkolnych. Wiadomo, że dziś pariasom zamiast chleba w imię sprawiedliwości dziejowej oferuje się igrzyska. Nic na tym nie zyskują, nadal pozostają obdarci i głodni, ale odwraca się ich uwagę od zasadniczych problemów. Często igrzyska te nie mają nic wspólnego z prawem - nie tylko Stwórcy. Dlatego zapewne zrezygnowano z Sądu Bożego, bo wynik mógłby być przesądzony - zbyt duże ryzyko dla posłów... - Czy to znaczy, że jeżeli zacznę mówić o szklanych domach, to mogę wykluczyć z obiegu powieści Żeromskiego? - Możesz pokazać prospekt, makietę - to wszystko jest jak najbardziej pozytywne i na czasie, jest nawet symbolem nowoczesności, a przy tym doskonale maskuje prawdziwy obraz dzisiejszej rzeczywistości. Ale na tym koniec! Przenośnie o otwartości, jawności, przejrzystości zostaw sobie w sferze marzeń. Tak zresztą było zawsze i tak pozostało. Błędy ludzkie są jak zaćmienie Słońca Peru lub Księżyca Najjaśniejszej - wszyscy je widzą, ale wskazywanie ich nie jest mile widziane. - To chyba literaturę lepiej pozostawić w spokoju. Myślenie nie jest mocną stroną wielu rodzimych pariasów, zwłaszcza przypartych do muru. W odruchu desperacji część z nich może opowiedzieć się za tymi, którzy nie tak dawno starali sie udowodnić istnienie wawelskiego smoka jako tworu biologicznego. Równocześnie zaprzeczali teorii ewolucji mając na poparcie tej tezy jedyny namacalny dowód - samych siebie. Na fali niezadowolenia pariasów nie można wykluczyć w przyszłości ponownego udziału w rządach nawet takiego wodogłowia, a wtedy do czystki na liście aktualnie obowiązujących lektur szkolnych zostanie już tylko krok. Zagrażają nam więc mroki średniowiecza! - Brony na drogach zamiast na polach, w dymie palonych opon samochodowych też już przerabialiśmy. Można mieć tylko nadzieję, że polski parias wie już, iż jest to droga donikąd i nie powieli starych błędów! - Mamy długie, trudne i zimne przedwiośnie. Jest więc sporo czasu na dogłębne przemyślenia! Osobiście wierzę w mądrość większości pariasów - w końcu na marginesie życia pojawiają się rzesze ludzi wykształconych o otwartych umysłach. Większość z nich dostrzega naszą szansę w ścisłej integracji z krajami Unii Europejskiej, wzajemnej współpracy obywateli Europy nakierowanej na rozwój. Oni już odczuli na własnej skórze, że rola państwa nie może ograniczać się do kibicowania silniejszym i cwańszym, lecz musi ono przyjąć na siebie odpowiedzialność za przebieg procesów ekonomicznych, gospodarczych i społecznych, odpowiedzialność za każdego, nawet najsłabszego pariasa. Trzeba odseparować się od tendencji do rozrób i niszczenia, a skoncentrować się na dziele budowy przyszłości i nie można w tym procesie pominąć nikogo, nie wolno zmarnotrawić sił i chęci ani jednego pariasa przez pozostawienie go na marginesie społeczeństwa! - Brzmi to optymistycznie. Jest więc szansa, że po zimnym przedwiośniu wcale nie musi nadejść nadmiernie gorąca wiosna. Pożoga nie jest nikomu potrzebna, a może być szczególnie szkodliwa zwłaszcza dla pariasów! Uczmy się demokracji, wyciągajmy wnioski z błędów przeszłości. Rozejrzyjmy się dokoła! Oceniajmy rzeczywistość według faktów i możliwości a nie nabożnych życzeń. Być może okaże się, że wkrótce będziemy mieć możliwość spokojnie wyprostować to, co sami dobrowolnie skrzywiliśmy! Wtedy nad naszymi głowami zaświeci znów ciepłe i wesołe Słońce Europy! Autor: Bogusław Sielecki

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6164/0/.