| Rozmowy z pariasem - Radykalne zmiany |
| 16.04.2009. | |
|
Parias to osoba o najniższym statusie spoÅ‚ecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. SÄ… to „niedotykalni” wykonujÄ…cy tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem wiÄ™c zostać może każdy. W Nowy Rok nie udaÅ‚o mi siÄ™ „upolować” Janka - pariasa, mimo, że hipotetycznie byÅ‚ to dla niego ostatni dzieÅ„ potencjalnie godziwego zarobku. NastÄ™pne dni sam niczym parias krążyÅ‚em miÄ™dzy Å›mietnikami. RozpytywaÅ‚em konkurencjÄ™ Janka, ale ludzie ci okazali siÄ™ niezbyt dobrymi rozmówcami, wiÄ™c niczego siÄ™ nie dowiedziaÅ‚em. - Może jest chory? - dumaÅ‚em. ByÅ‚o poniedziaÅ‚kowe popoÅ‚udnie i już traciÅ‚em nadziejÄ™, gdy przypadkiem na ulicy w centrum miasta zauważyÅ‚em znajomÄ… postać. Tylko osoba wyglÄ…daÅ‚a jakoÅ› inaczej, poruszaÅ‚a siÄ™ żwawo i bez wózka. KoÅ›ci trzeszczaÅ‚y na mrozie, gdy doganiajÄ…c tego mężczyznÄ™, zaryzykowaÅ‚em pytanie: - Janek? - Janek, bo co? - usÅ‚yszaÅ‚em w odpowiedzi znany mi gÅ‚os, jednakże czystego, uÅ›miechajÄ…cego siÄ™ mężczyzny. - WidzÄ™, że nastÄ…piÅ‚y jakieÅ› pozytywne zmiany. Czyżby speÅ‚niÅ‚y siÄ™ moje noworoczne życzenia dla ciebie? - TrochÄ™ tak - trochÄ™ nie. W Sylwestra, gdy wróciÅ‚em po ciężkim dniu czekaÅ‚a na mnie w domu wiadomość, że mam zgÅ‚osić siÄ™ w piÄ…tek rano w jednej z firm, w której skÅ‚adaÅ‚em systematycznie swoje CV, bo być może znajdzie siÄ™ tam dla mnie praca. Przez osiem lat bezskutecznie rozsyÅ‚aÅ‚em swoje CV do kilkudziesiÄ™ciu firm w mieÅ›cie i okolicy. Nigdy nikt mi nie odpowiedziaÅ‚ i gdy już nie miaÅ‚em nadziei, doznaÅ‚em szoku. - WiÄ™c dostaÅ‚eÅ› pracÄ™? Gdzie? JakÄ…? - Ta firma to duży skÅ‚ad materiałów budowlanych. ProwadzÄ…cy jeden z magazynów odszedÅ‚ na emeryturÄ™ i wÅ‚aÅ›ciciel przeglÄ…dajÄ…c tyle moich CV zdecydowaÅ‚ siÄ™ dać mi szansÄ™ powrotu do życia. Jestem wiÄ™c magazynierem za 1200 zÅ‚ miesiÄ™cznie! Ale zatrudniony jestem tylko na próbÄ™ i po trzech miesiÄ…cach okaże siÄ™, czy moim przeznaczeniem nie jest Å›mietnik. Dojazd mam kiepski - z przesiadkÄ…, ale zrobiÄ™ wszystko, żeby tÄ™ szansÄ™ wykorzystać, bo nastÄ™pnej mogÄ™ już nie dostać. W sumie teraz tracÄ™ na dojazdy ponad 4 godziny dziennie, choć to niespeÅ‚na 30 km. WiosnÄ… kupiÄ™ sobie rower, to czas dojazdu siÄ™ skróci, a zyskam na biletach i na zdrowiu. - Zapraszam ciÄ™ na piwo, to uczcimy miÅ‚e zmiany i pogadamy trochÄ™ w cieple - zaproponowaÅ‚em. - ChÄ™tnie z tobÄ… umówiÄ™ siÄ™ na piwo, ale w ostatniÄ… sobotÄ™ miesiÄ…ca. BÄ™dÄ™ wtedy po pierwszej wypÅ‚acie. W dni powszednie nie mogÄ™ - z kogutami wstajÄ™, z kurami spać chodzÄ™. Tylko jakby ktoÅ› do nas dosiadÅ‚ - to ja siÄ™ natychmiast ulotniÄ™. KiedyÅ›, gdy byÅ‚em „dziany”, to miaÅ‚em wielu kolegów. Przez osiem lat jak mnie widzieli na ulicy, to zawsze jakoÅ› mieli interes po jej drugiej stronie. A ile razy widziaÅ‚em, jak z daleka siÄ™ ze mnie Å›miejÄ…? ObiecaÅ‚em sobie wtedy, że już nigdy przy jednym stole nie siÄ…dÄ™ z ludźmi, którzy charakterem nie dorównujÄ… Å›mietnikowym szczurom. Te byÅ‚y bardziej przyjazne, zwÅ‚aszcza, że interesowaÅ‚ nas inny asortyment, wiÄ™c kolizja interesów nie zachodziÅ‚a. - Najważniejsze, że zaczÄ…Å‚eÅ› normalnie żyć. Regularny zarobek, opieka zdrowotna - kontynuowaÅ‚em rozmowÄ™. - Tak - za miesiÄ…c pracy zarobiÄ™ wiÄ™cej, niż przez osiem lat wyciÄ…gaÅ‚em w ciÄ…gu kwartaÅ‚u. O opiece zdrowotnej nawet nie myÅ›lÄ™ - choćbym padaÅ‚ na ryjek, to w pracy i tak siÄ™ pojawiÄ™. ChorujÄ…cych nikt zatrudniać nie chce. - Ale zawsze może zdarzyć siÄ™ jakiÅ› wypadek, choroby też siÄ™ nie planuje - nie dawaÅ‚em za wygranÄ…. - Skoro udaÅ‚o mi siÄ™ przeżyć te osiem lat, to już raczej żaden gorszy kataklizm spotkać mnie nie może. Zdrów jestem chyba jak ryba - Martusia robi sok z czerwonych... buraków z czosnkiem. Dziennie na noc pijemy pół szklanki tej mikstury. Tani i skuteczny Å›rodek. Cuchnie nieco, ale mniej niż Å›mietnik latem. Ty wiesz, że w ostatnich latach nie miaÅ‚em nawet kataru? Ptasiej grypy też niech inni siÄ™ obawiajÄ…, ha, ha, ha... A przecież nie straszny mi byÅ‚ ni deszcz, ni Å›nieg, ni mróz, ni upaÅ‚. Od lekarzy to ja siÄ™ wolÄ™ trzymać z daleka. Na chorowanie mogÄ… sobie pozwolić bogaci, którzy sÄ… w stanie opÅ‚acić peÅ‚ny, bogaty kosz Å›wiadczeÅ„ medycznych. - Wiadomo, że ludzie bogaci zawsze sÄ… uprzywilejowani w spoÅ‚eczeÅ„stwie - mogÄ… sobie pozwolić na znacznie wiÄ™cej, niż mniej uposażeni obywatele. Co może przeciÄ™tnemu czÅ‚owiekowi zaoferować niedoinwestowana sÅ‚użba zdrowia? Lekarze mogÄ… siÄ™ dwoić, troić, a z pustego i Salomon nie naleje. - Biedakom oferuje siÄ™ koszyczek Å›wiadczeÅ„, do którego trudno by wÅ‚ożyć orzeszek laskowy, a zÅ‚ożone, kosztowne procedury to już siÄ™ w nim zupeÅ‚nie nie mieszczÄ…. Biedaka można stopniowo wykoÅ„czać w sterowanych kontraktami NFZ wielomiesiÄ™cznych, wydÅ‚użajÄ…cych siÄ™ kolejkach do specjalistów. PieniÄ…dze zaÅ› pracujÄ… na lokatach bankowych. Biedak w desperackiej rozpaczy dla ratowania bliskich czasem odważy siÄ™ zwrócić o pomoc finansowÄ… do spoÅ‚eczeÅ„stwa. CzÄ™ste sÄ… akcje wysyÅ‚ania SMS-ów i te akcje odsÅ‚aniajÄ… prawdziwe oblicze sprawujÄ…cych wÅ‚adzÄ™. Zazwyczaj taki SMS to koszt 1 zÅ‚. plus 22 procent VAT. PaÅ„stwo, które nie wywiÄ…zuje siÄ™ ze swoich konstytucyjnych zobowiÄ…zaÅ„ wobec finansujÄ…cego je spoÅ‚eczeÅ„stwa, nie waha siÄ™ żerować na pokrzywdzonych przez los biedakach. Załóżmy, że kosztowna operacja zostaÅ‚a wyceniona na 50 tysiÄ™cy zÅ‚otych. Rodzina dla ratowana bliskich musi wiÄ™c zebrać 61 tysiÄ™cy zÅ‚otych. TÄ™ różnicÄ™ 11 tysiÄ™cy zÅ‚otych bez skrupułów zabiera fiskus. Jak nazwać taki proceder? Krew siÄ™ burzy, a na usta cisnÄ… siÄ™ same wyrazy powszechnie uznawane za nieprzyzwoite! - Trudno mi siÄ™ z tobÄ… nie zgodzić. Też uważam, że takie akcje nie powinny być w jakikolwiek sposób opodatkowane. PostÄ™p jednak jakiÅ› jest - przecież nie trzeba już odprowadzać podatku VAT od darowanej biednym żywnoÅ›ci. Może teraz Sejm zajmie siÄ™ zwolnieniem z opodatkowania charytatywnych SMS-ów? - Taaak... najpierw puÅ›cili z torbami uczciwego piekarza - porzÄ…dnego czÅ‚owieka - tylko za to, że zamiast niszczyć nadmiar wyprodukowanego pieczywa oddawaÅ‚ je za darmo do zjedzenia gÅ‚odnym, nÄ™dzarzom. To szum medialny spowodowaÅ‚, że po kilku dÅ‚ugich latach rozwiÄ…zano sprawÄ™. Tylko tej piekarni już nie ma, piekarz nie piecze chleba, lecz buduje domy. SMS to jednak nie towar, który można zniszczyć lub oddać potrzebujÄ…cym, a przy tym jakże Å‚akomy, bo Å‚atwy kÄ…sek. Nie wierzÄ™, że coÅ› siÄ™ zmieni, bo nie ma zainteresowanych rozwiÄ…zaniem tego wcale nie nowego problemu. Wiesz, sÄ… tacy, że jak siÄ™ na nich pluje, to otwierajÄ… parasol udajÄ…c, że deszcz pada. - Uspokój siÄ™, Janku. Najważniejsze, że masz już pracÄ™ i jesteÅ› zdrowy - teraz może być tylko lepiej! Tak dotarliÅ›my pod blok, w którym mieszkasz. Rozumiem, że jesteÅ›my umówieni na piwo w ostatniÄ… sobotÄ™ stycznia? - Jak najbardziej. No to do zobaczenia... - Cześć! UÅ›cisnÄ™liÅ›my sobie dÅ‚onie. Janek zniknÄ…Å‚ w klatce schodowej bloku, w którym mieszka. RuszyÅ‚em w swoim kierunku, zastanawiajÄ…c siÄ™, czy za trzy miesiÄ…ce Janek przestanie być polskim dalitem? ByÅ‚by jednym z niewielu, którym siÄ™ ta sztuka udaÅ‚a. Autor: BogusÅ‚aw Sielecki WiÄ™cej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6158/0/. |







