Rozmowy z pariasem - Sylwestrowe retrospekcje 2008 roku
16.04.2009.

Parias to osoba o najniższym statusie spoÅ‚ecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. SÄ… to „niedotykalni” wykonujÄ…cy tzw.nieczyste zawody. W Polsce pariasem wiÄ™c zostać może każdy. Jutro Sylwester. Ranek przez okno rysuje siÄ™ zachÄ™cajÄ…co - drzewa stojÄ… prosto, widok ostry, obraz nieruchomy. Znaczy to, że wiatr ustaÅ‚, mgÅ‚y nie ma i opadów także. KorzystajÄ…c z chwilowej pogodowej hossy, ruszam na ostatnie w tym roku drobne zakupy. Wyczuwam tuż za sobÄ… kroki. Odwracam siÄ™ wiÄ™c gwaÅ‚townie, a tu nie kto inny, tylko znajomy Janek - parias. - DzieÅ„ dobry. Cóż tak siÄ™ skradasz za plecami? I jeszcze bez pojazdu inaczej brzmisz - straszysz spokojnych ludzi! - DzieÅ„ dobry i przepraszam. Nie wiedziaÅ‚em, czy mogÄ™ podejść. Wózek zostawiÅ‚em w domu, bo dziÅ› to specjalnego interesu nie ma, a sprzÄ™t trzeba oszczÄ™dzać. Wszystko, co nazbieraÅ‚em jest tu - pokazaÅ‚ na reklamówkÄ™ nie specjalnie obciążonÄ….- Mam tu trochÄ™ prasy, to bÄ™dzie co poczytać. Nie jest najnowsza, ale za darmo, a druk siÄ™ na szczęście nie zużywa w miarÄ™ czytania. A interes to bÄ™dzie dopiero w Nowy Rok noooo i w dzieÅ„ później. - Janku, dobrze wiesz, że do mnie zawsze możesz podejść. Skradanie siÄ™ za plecami może być jednak bardzo niebezpieczne - zażartowaÅ‚em. - Gdzie bÄ™dziesz bawiÅ‚ siÄ™ w sylwestrowÄ… noc? - Na jakim balu ja mogÄ™ balować? Stać mnie tylko na festyn miejski na rynku, ale tam siÄ™ nie wybieram - posiedzÄ™ w domu. Jak siÄ™ na rynku towarzystwo rozochoci, to czasem można zebrać w dziób, a mnie wystarczajÄ…co życie bije, żebym miaÅ‚ siÄ™ dodatkowo narażać. Na rynek pójdÄ™ w Nowy Rok nad ranem - posprzÄ…tać. Tam zacznie siÄ™ moja praca w nastÄ™pnym roku. - WidzÄ™, że lubisz czytać? - zapytaÅ‚em wskazujÄ…c na reklamówkÄ™, którÄ… dzierżyÅ‚ w rÄ™ce. - LubiÄ™ wiedzieć, co siÄ™ w Å›wiecie dzieje. WieÅ›ci czasem denerwujÄ…, czasem straszÄ…, a czÄ™sto wrÄ™cz rozÅ›mieszajÄ…. - No to powiedz mi, co w tym roku najbardziej ciÄ™ denerwowaÅ‚o? - Najbardziej to denerwuje ten ogólny baÅ‚agan, pomieszanie kompetencji i uważanie przez polityków pozostaÅ‚ych ludzi za stado gÅ‚upków. A to mnie już nawet rozbawia... - Chodzi ci o ciÄ…gÅ‚e tarcia pomiÄ™dzy prezydentem a premierem? - To przede wszystkim, bo nikt w Å›wiecie nie może siÄ™ zorientować, jaka faktycznie jest pozycja Polski w polityce zagranicznej. SÄ… dwie różne polityki w tym obszarze prezentowane przez dwa oÅ›rodki wÅ‚adzy. „Åšwiat siÄ™ Å›mieje” to byÅ‚a fajna radziecka komedia. Dzisiejszy Å›miech Å›wiata jest przejawem nerwowoÅ›ci z nieprzewidywalnoÅ›ci Polski. To tylko kapusta w tym polskim kotle. Sejm stara siÄ™ wyrÄ™czać prokuraturÄ™ poprzez komisje Å›ledcze, z których dziaÅ‚ania nic nie wynika, bo na kluczowe pytania przesÅ‚uchiwani unikajÄ… publicznej odpowiedzi zasÅ‚aniajÄ…c siÄ™ tajemnicÄ… paÅ„stwowÄ…. Najpierw trzeba przygotować ustawÄ™ o komisjach Å›ledczych na wzór amerykaÅ„skiej, a potem dopiero sens bÄ™dzie miaÅ‚o powoÅ‚ywanie komisji Å›ledczych. Inaczej do naszego kocioÅ‚ka dokÅ‚adamy trochÄ™ grochu, który wzdyma niektóre postaci... Tylko czy komuÅ› naprawdÄ™ zależy, żeby upubliczniać wszystkie niegodziwoÅ›ci Å›wiata polityki i biznesu, bo u nas te sfery życia sÄ… nierozłączne, niestety dla spoÅ‚eczeÅ„stwa? Brakuje pieprzu? Jest i pieprz. Sejm usiÅ‚uje przejąć prerogatywy wÅ‚adzy sÄ…downiczej. Przyjmuje ustawy, które wyprzedzajÄ… wyroki w toczÄ…cych siÄ™ już postÄ™powaniach sÄ…dowych. Do tego rozstrzyga w sprawach, którymi zajmować powinny siÄ™ sÄ…dy. Przecież to nie jest zgodne z KonstytucjÄ…, gdzie wyraźnie okreÅ›lone zostaÅ‚y zasady trójpodziaÅ‚u wÅ‚adzy w Polsce. To jest mniej wiÄ™cej tak, jakby zatrzymaÅ‚ mnie policjant i zapytaÅ‚, gdzie idÄ™, a ja odpowiedziaÅ‚bym mu, że dziÅ› mam ochotÄ™ jeść szynkÄ™. Nadal nie wiedziaÅ‚by, dokÄ…d zmierzam, ale zapytaÅ‚by, co zrobiÄ™, żeby zdobyć szynkÄ™. Wtedy ja odpowiedziaÅ‚bym, że to tajemnica. Jestem pewien, że wtedy on, nie baczÄ…c na moje konstytucyjne prawa, wyrÄ™czyÅ‚by sÄ…d i wygarbowaÅ‚by mojÄ… jak najbardziej prywatnÄ… skórÄ™. - Trudno odmówić ci pewnej logiki, ale widzÄ™, że preferujesz, Janku, prasÄ™ lewicowÄ…. - Czytam wszystko, co popadnie: "czytam wszystko jak leci, bo nie mam w domu ni żony, ni dzieci...". Denerwuje mnie, że ci u góry myÅ›lÄ…, że wcisnÄ… nam każdy kit. Tylko okazuje siÄ™, że to, co ugotujÄ… w tym polskim kocioÅ‚ku nie jest zjadliwe dla innych w Europie. Przecież Polska przegrywa wszystkie procesy przed strasburskim trybunaÅ‚em. O czymÅ› to chyba Å›wiadczy? Ostatnio okazaÅ‚o siÄ™, że przedsiÄ™biorcy okradani byli przez fiskusa z VAT zawartego w paliwie, którego nie mogli odliczać. Teraz należy im siÄ™ zwrot wstecz. Jak znam życie, to dostanÄ… figÄ™ z makiem, bo rzÄ…d przygotuje takÄ… procedurÄ™ zwrotu tych pieniÄ™dzy, że każdemu siÄ™ odechce. Ze mnie, co prawda VAT-u nie zdarli, bo mój pojazd ma najtaÅ„szy napÄ™d z możliwych. Gdybym jednak dysponowaÅ‚ tymi pieniÄ™dzmi, to wiedziaÅ‚bym co z nimi zrobić, żeby nie wegetować pod Å›mietnikami. Jeszcze zatrudniÅ‚bym ludzi. PaÅ„stwo z czasem miaÅ‚oby i VAT i podatek dochodowy z mojej dziaÅ‚alnoÅ›ci i z pracy moich pracowników. Ja, niby gÅ‚upi Janek, wiedziaÅ‚bym jak to zrobić, a ci mÄ…drzy rzÄ…dzÄ…cy tym krajem nie wiedzÄ…. Ameryki to oni nigdy nam nie zafundujÄ… - chyba, że USA zniosÄ… wizy dla Polaków. „Druga Japonia” - też byÅ‚a tylko chwytliwym hasÅ‚em wyborczym... ZresztÄ… wychodzi na to, że szykujÄ… siÄ™ kolejne procesy przed TrybunaÅ‚em Praw CzÅ‚owieka w Strasburgu. BÄ™dzie jak zawsze, a koszty poniosÄ… wszyscy. Wizy do USA też dÅ‚ugo jeszcze nas bÄ™dÄ… obowiÄ…zywaÅ‚y - jaka wÅ‚adza, taka ocena kraju. - Nie żołądkuj siÄ™ już tak. Powiedz lepiej, co w tym roku najbardziej ciÄ™, Janku, rozÅ›mieszyÅ‚o? - W sumie to tu Å›mieszne jest nawet to, co wku... denerwuje. Najfajniejsza jednak byÅ‚a chyba wizyta naszej GÅ‚owy PaÅ„stwa w Azji w poszukiwaniu partnerów strategicznych. ZaczÄ…Å‚ od Mongolii. To tak, jak ja zaczynaÅ‚bym dzieÅ„ od wÅ‚asnego Å›mietnika. Samolot w nocy zamarzÅ‚ i nie poleciaÅ‚ nastÄ™pnego dnia do Japonii. Jak ja zaczÄ…Å‚bym pracÄ™ na swoim Å›mietniku, to byÅ‚bym efektami tak zdopingowany, że już nigdzie dalej nie ruszyÅ‚bym siÄ™. Polska delegacja poleciaÅ‚a wiÄ™c jednym z dwóch mongolskich cywilnych samolotów, ale za to sprawnym nawet w czasie mrozów. Biedny polski podatnik zafundowaÅ‚ wiÄ™c ten przelot, bo w Tokio miaÅ‚ czekać na spotkanie cesarz Japonii. Widać, że tak siÄ™ przejÄ…Å‚ perturbacjami i determinacjÄ… w podróży przedstawiciela caÅ‚ego polskiego narodu, że podskoczyÅ‚o mu ciÅ›nienie, serce zaczęło bić wartko, zbyt wartko i do spotkania dojść nie mogÅ‚o. Do Tokio doleciaÅ‚ bez przeszkód wolny od zacnych pasażerów prezydencki „Tupolew”. Jeszcze tylko trzÄ™sienie ziemi i już można byÅ‚o lecieć do Seulu. Przelot znów z turbulencjami, potem dwa podejÅ›cia do lÄ…dowania, by okazaÅ‚o siÄ™, że prezydentowi Korei PoÅ‚udniowej też jakoÅ› nie po drodze i do kolejnego planowanego spotkania na najwyższym szczeblu nie doszÅ‚o. OrzeÅ‚ wróciÅ‚ do domu wczeÅ›niej niż planowaÅ‚, a Azja straciÅ‚a szansÄ™, by mieć tak potężnego partnera strategicznego jak Polska. Teraz mogÄ… tylko żaÅ‚ować! Tragikomiczna sytuacja - tyle pecha w ciÄ…gu kilku dni - tego nawet w Hollywood nie byli w stanie wymyÅ›lić. Samo życie pisze najlepsze scenariusze... U nas to zazwyczaj komedia lub dramat... - Ale ty jesteÅ›, Janku, Å›miać siÄ™ z czyjegoÅ› pecha? CaÅ‚e szczęście, że wszystko dobrze siÄ™ skoÅ„czyÅ‚o. StwierdziÅ‚eÅ› wczeÅ›niej, że niektóre wiadomoÅ›ci ciÄ™ straszÄ…. Powiedz wiÄ™c, jaka informacja tego roku najbardziej ciÄ™ wystraszyÅ‚a? - Oj, w tym roku byÅ‚o tego trochÄ™. SÅ‚uchajÄ…c pÅ‚omiennego przemówienia naszego ukochanego Pana Prezydenta w sierpniu w Tbilisi, wystraszyÅ‚em siÄ™, że za chwilÄ™ zwoÅ‚ane zostanie pospolite ruszenie i uderzymy na RosjÄ™. BaÅ‚em siÄ™ tego jak diabeÅ‚ Å›wiÄ™conej wody, bo trochÄ™ wyobraźni mam. A byÅ‚o siÄ™ czego bać, bo wkrótce zapadÅ‚a decyzja rzÄ…du o budowie w Polsce elementów amerykaÅ„skiej tarczy antyrakietowej. Nie tak dawno obce wojska opuÅ›ciÅ‚y terytorium Polski, a teraz chcemy znów Å›ciÄ…gać do Polski rycerzy zamorskiego mocarstwa? To analogicznie jak w XIII wieku Konrad Mazowiecki sprowadziÅ‚ krzyżaków do Polski. Jakie byÅ‚y tego skutki, wszyscy wiemy. Rosja obawia siÄ™, że amerykaÅ„skie instalacje wojskowe w Polsce mogÄ… w przyszÅ‚oÅ›ci zagrozić jej bezpieczeÅ„stwu. Na miejscu Rosjan też bym siÄ™ obawiaÅ‚. W odpowiedzi obiecali nam zainstalować w Rejonie Kaliningradu rakiety z gÅ‚owicami nuklearnym wycelowane w polskie miasta. JakoÅ› spokojniej mi siÄ™ żyÅ‚o, kiedy bezpoÅ›redniego zagrożenia broniÄ… atomowÄ… nie odczuwaÅ‚em. Bo żeby to raz dmuchnęło i koniec, ale gorzej umierać w cierpieniach choroby popromiennej. UrzÄ…d prezydencki w Stanach Zjednoczonych wkrótce przejmie pokojowo nastawiony do Å›wiata i sceptyczny do budowy tarczy antyrakietowej Barack Obama. Jest wiÄ™c szansa, że nie bÄ™dzie tarczy w Polsce i broni atomowej w Kaliningradzie, a wiÄ™c może uda siÄ™ w pokoju dotrwać do 19 grudnia 2012 roku. - Bardzo zagmatwany jest ten caÅ‚y wywód przedstawiony przez ciebie. Ale dlaczego wymieniasz datÄ™ 19 grudnia 2012 roku? - Jak to dlaczego? CzytaÅ‚em, że ta data pojawia siÄ™ jako ostatnia w kalendarzach Inków, Majów, Egipcjan i innych starożytnych cywilizacji. Nawet sÅ‚ynny Nostradamus zakoÅ„czyÅ‚ swe wizje przyszÅ‚oÅ›ci na tej dacie. - No dobrze, ale co bÄ™dzie potem? - Potem bÄ™dzie tak dÅ‚ugo oczekiwany koniec Å›wiata. Janek pożegnaÅ‚ siÄ™ grzecznie i odszedÅ‚ zadowolony w swoim kierunku. StaÅ‚em jak wryty, zastanawiajÄ…c siÄ™ nad nowÄ… cywilizacjÄ…, która - być może - zawÅ‚adnie nie naszÄ… już ZiemiÄ…. Autor: BogusÅ‚aw Sielecki

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6157/0/.