Rozmowy z pariasem. Bitwa o Kozi Dwór
14.01.2010.

Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni "niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. "nieczyste zawody". Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy. - Słyszałeś Janku o pozwie przeciwko redakcji Rzeczpospolitej złożonym w ostatnim dniu listopada do sądu przez gejowskie Stowarzyszenie Otwarte Forum? - Coś mi się o uszy obiło. Aktywiści tej grupy zarzucili Rzeczpospolitej, że na jej łamach doszło do zbezczeszczenia homoseksualizmu poprzez porównanie go do zoofilii. Zbulwersowani geje zażądali opublikowania przez redakcję przeprosin i wpłacenia 10 tys. złotych na zupełnie niesprecyzowany cel społeczny zgodny z działalnością statutową .organizacji. Bliższych szczegółów jednak nie znam. - Rzeczpospolita na początku czerwca ubiegłego roku zamieściła satyryczny rysunek Andrzeja Krauze ukazujący ślub dwóch mężczyzn oraz trzeciego pana oczekującego w towarzystwie kozy, do której powiedział: - Jeszcze ci panowie wezmą ślub, zaraz potem my. - Tak, tak, przypominam sobie. Dowcip zupełnie mnie nie śmieszy i przeszedłby całkiem niezauważony, gdyby nie nadmiernie emocjonalna reakcja samych gejów. Potem oliwy do ognia dolał w swoim felietonie satyrycznym nieżyjący już Maciej Rybiński stwierdzając, że mieszane małżeństwa kozio-ludzkie jako dwupłciowe są zgodne z naturą i stawianie ich na równi, a nawet poniżej małżeństw homoseksualnych jest nieodpowiedzialne i karygodne. W środowiskach gejowskich zawrzało. Redakcja utrzymywała, że zarówno bulwersujący gejów rysunek jak i felieton mają charakter satyryczny, a więc trudno przyjąć, aby naruszały ich godność i dobra osobiste. Zaapelowała o wykazanie się tolerancją dla odmiennych poglądów na życie, związki partnerskie i rodzinne, o zachowanie dystansu do żartobliwego przekazywania w mediach różnego typu zjawisk. - W końcu nie od dziś wiadomo, iż w naszym społeczeństwie panuje bardzo duża tolerancja uwarunkowana jedynie tym, że wyraża się poglądy zgodne z naszymi. Stąd też tak wielu dziś marzy o... cenzurze. Oczywiście dobrze jest, gdy sami możemy wyrażać własne poglądy bez skrępowania, jednakże oponentom najlepiej byłoby zamknąć usta. Niektórym trudno pojąć, że tolerancja nie oznacza merytorycznej zgody lecz zgodę na wygłaszanie poglądów odmiennych od naszych, z którymi wcale nie musimy się zgadzać. - Mnie tam jest obojętne, czy kury pieją a koguty zaczynają gdakać. Każdy ma prawo do wolności słowa, nawet osoby, których nie lubimy i to nie jest ważne, czy homo czy hetero. W przeciwnym przypadku zmierzać będziemy w kierunku totalitaryzmu, z którym rozstaliśmy się niespełna ćwierć wieku temu. Wydaje mi się, że totalnym przegięciem jest przypisywanie sądom oceny czy dowcip jest dobry czy zły, która satyra nadaje się do upublicznienia, a która nie, orzekania, co satyryk miał na myśli. Niedopuszczalnym jest sprowadzanie sędziego do roli cenzora. Wiadomo przecież, że dobry dowcip , satyra czy karykatura zawsze jest jakimś przegięciem uwypuklającym punkt widzenia autora. Nikt mnie przecież nie zmusza, żebym to czytał czy oglądał i jest to tylko moim wyborem. Z drugiej strony osławione marsze równości są w moim odczuciu też pewnym przegięciem. Uważam jednak, że skoro komuś jest to potrzebne, to niech ma. Nie zaszczycam tych imprez swoją obecnością i w żaden sposób mi to nie przeszkadza, bo przecież nikt z uczestników nie narusza mojego ego ani mojej prywatności. - Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda. Licząc na taki cud powodowie wysunęli żądanie, aby redakcja Rzeczpospolitej wyraziła ubolewanie i przeprosiła za zamieszczenie spornych utworów na swoich łamach podkreślając, że ich celem nie było znieważenie ani zniesławienie osób homoseksualnych i biseksualnych, w szczególności przez lekceważący stosunek do postulatu wprowadzenia prawnej formy dla związków partnerskich. - Coś mi się wydaje, że nastąpiło jakieś zachwianie równowagi w tej całej rodzimej walce przeciwko homofobii. Jeżeli ktoś domaga się szacunku dla siebie, nie powinien obrażać innych, bo sam zostanie obrażony. Taka spirala lubi się potem samoczynnie nakręcać. W końcu przestaje być wiadomym, gdzie jest jej początek, a końca też nie widać. Lepiej być znienawidzonym za to, kim się jest, niż stać się lubianym za to, kim się nie jest... Po poczynaniach SOF widać, że przestało już chodzić o zrównanie praw osób hetero- i homoseksualnych. Orientacja seksualna zaczyna być traktowana jako szczególna właściwość człowieka i jako takiej nie wolno jej poddawać krytyce, bo zawsze będzie to postrzegane jako bezpośredni zamach na autonomię osoby o skłonnościach homoseksualnych. Zaczyna chodzić nie o to, żeby być traktowanym na równi, lecz lepiej, niż pozostała część ziomków. Może w końcu dojść do tego, iż stwierdzenie, że normalnym jest związek kobiety z mężczyzną postrzegany będzie jako policzek dla związków homoseksualnych. - Jest to działanie irracjonalne, bo radykalizuje stanowisko homofobów, czyli zdecydowanych wrogów homoseksualistów, a gdzie jak gdzie, ale w naszym kraju różnego rodzaju szowinistów nie brakuje. Chyba na tego typu (wy)braki nie możemy narzekać. Może więc chodzi o podsycenie nastrojów, bo w hałasie łatwiej zbijać kapitał polityczny? - Zwróć uwagę, że Stowarzyszenie Otwarte Forum uruchomiło w internecie specjalną stronę, na której autorzy pozwu przeciwko Rzeczpospolitej przedstawiają własne stanowisko i informują na bieżąco o toku postępowania. Proszą o wsparcie idei, ale chyba nie tylko, skoro zamieścili tam też numer swojego konta bankowego. Tak więc jak zwykle nie o brak poczucia humoru dość typowego dla potomków Lecha tu chodzi, nie o zwykłą małostkowość... Jak nie wiadomo, o co chodzi, to niemal zawsze może chodzić o władzę i pieniądze... - Możesz kozie podawać kakao, to jednak czekolady z niej i tak nie wydoisz! W końcu nie wiadomo jak duże poparcie w środowisku samych homoseksualistów ma idea gejomanii. Sprawa choć głośna wydaje się być marginalną. Nie byłoby sprawiedliwym nie wspomnieć o gejowskim portalu internetowym Gaylife, który prezentuje zupełnie inne spojrzenie na tę sprawę. Tutaj ocenia się, że kozia wojna nie ma sensu, a wytoczona w czasie jej trwania ciężka artyleria w postaci procesu sądowego jest zupełnie zbędna. Zamiast rozmawiać usiłuje się strzelać z armaty do wróbla, choć w końcu każdy z nas ma prawo korzystać z wolności słowa. - Wojenko, wojenko, cóż żeś ty za pani, że za tobą idą, że za tobą idą chłopcy malowani? Chłopcy malowani, sami wybierani... Istnieją dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, wywołująca nienawiść. W nienawiści zawsze jest strach... Żadne wielkie dzieło nie zostało stworzone na wzajemnej nienawiści i pogardzie! Tak więc niesłużąca pariasom wszelkiej maści i pokroju, a jedynie diabłu, bitwa o Kozi Dwór trwa... Autor: Bogusław Sielecki styczeń 2010 Tekst opublikowany także w portalu Wiadomości24. Zobacz też: www.sadurski.com/satyra/geje-kozy-rzeczpospolita-andrzej-krauze.htm

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6604/0/.