| Rozmowy z pariasem. Latający cyrk Jary i Comorra |
| 02.07.2010. | |
|
Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. „nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy. - Niegdyś, Janku, tak na zgodę, wzmacniano nam lewą nogę. Parias za swoją udrękę, dostał także lewą rękę. Mówiąc zaś innymi słowy: - lewy stał się aż do głowy. - Zerwał się jak mops ze smyczy: tu zaszczeka, tam pokrzyczy. Swobód gama całkiem spora: rozwijała się Comorra... Przydybanie Lwa Rywina odnowy nie przypomina. Comorra, jak dobrze wiecie, obchodzi dwudziestolecie! - Dzisiaj parias bez humoru, dokonać musi wyboru. Co dla niego jest udręką? Wybór między prawą ręką i co niezłą jest zabawą, lewą nogą... także prawą. Prawa, że jest lewą twierdzi. To wyznanie mocno śmierdzi! Tak jak prawda czasem cuchnie, nim wypłynie i... wybuchnie. - Przekuwali swoje zbroje, ręką prawą dawni woje, gdy skończyli walki piesze, dla pariasów - na lemiesze. Po co bowiem nagie miecze, gdy tymczasem świat uciecze? Z wrogiem uda się pogodzić: - lepiej ziemia będzie rodzić! Dziś kopniakiem prawa noga, zniweczyć ma wolę Boga! Od Lizbony aż do Wołgi, zmieniać chce traktory w... czołgi. Da jej to poczucie siły, gdy świat coraz bardziej „zgniły”. - O in vitro zapytana, noga jakaś załamana. Salwuje się więc unikiem: - Jestem przecież katolikiem! Tym sposobem głośno woła: - Istotna wola kościoła! Ręka jako bliższa głowy, macha pojednawczo słowy: - Dla mnie nie jest to problemem, każdy ma swoje sumienie. - O związkach zaś nietypowych, nie może być nawet mowy! Ręka i noga, wiadomo: lubią tylko serek... homo. - Rozprawa o gospodarce, przypomina stare harce. Każdy chce wspólnego dobra, chociaż ręka nie tak szczodra! Noga nawet wieś zepsuje, tyle jej naobiecuje. Takie to już pustosłowie, gdy zdobycie głosów w... głowie. Ręka przynajmniej do zgody wciągnąć wszystkie ma narody! Tak we wspólnej pracy znoju, chce rozwoju i pokoju. - Noga zaś rozmawiać musi z Moskalem o Białorusi?! Czyżby zrodzić się miał oto: bis pakt Ribbentrop – Mołotow? O nas bez nas można kwęknąć? A co na to Łukaszenko? Czyż wobec takiej agresji, nie zastosuje represji? Jakże wypowiedzi głupie mogą całej polskiej grupie oddać przysługę niedźwiedzią... - tylko oni o tym wiedzą... Łatwo przecież rzucać słowa, gdy za nie nie spadnie głowa! Trzeba czuć robiąc przykrości brzemię odpowiedzialności! Dobrze ręka to pojęła i od nogi się odcięła. - Coś śmignęło z dużym szumem... Nie zdołało wstrząsnąć tłumem! To latający cyrk Jary: od Londynu po Tatary. Wirująca, mała fryga jak zakręci, chce się rzygać... Kręci w prawo, potem w lewo - Jej brzęk przenosi na drzewo... - Nie po to z drzew było skakać, żeby teraz na nie wracać! Cyrk Jary niech lata sobie, byle nie stanął... przy żłobie! Lepsza jednak jest Comorra: – w końcu nie jest to Gomora! Jeśli się uzbroi w łomy, to podzieli los Sodomy. Nogi w tańcu dziś się plączą, prawa z lewą wciąż się łączą. Ciągle swe zmieniają maski oczekując na oklaski. Nawet w imię demokracji nie dają stabilizacji. Ręka bliższa głowy przecie: tylko prawa – o tym wiecie! Jednak bez zbędnej rozróby, nie powiedzie nas do zguby. Autor: Bogusław Sielecki 30.06.2010 Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7236/0/. |







