Rozmowy z pariasem. Wilcze echa
27.04.2010.

Parias to osoba o najniższym statusie społecznym lub wręcz umiejscowiona poza kastą w systemie stanowym Indii. Są oni „niedotykalni", przez to, że wykonują tzw. „nieczyste zawody”. Hipotetycznie w Polsce pariasem zostać może każdy. - No i kolejny tydzień mamy z głowy, Janku. Skończyła się żałoba, ofiary w większości zostały pogrzebane i wraca nasza polska nienormalna normalność. Po pyle wulkanicznym, który sparaliżował Europę, wyczuwalny w powietrzu zaczął być swojski smród... zbliżających się wyborów. W dwa tygodnie po smoleńskiej tragedii ruszyła próba budowy nowej pięciominutowej twierdzy. - "Nie chcem ale muszem" wchodzi na stałe do kanonu polskiej myśli politycznej. - "Spotkał nas olbrzymi cios. Nie możemy się jednak poddać. Będziemy dalej pracować, jesteśmy to winni tym, którzy odeszli. Musimy kontynuować ich dzieło". Ta obietnica zakrawa na kolejny horror! Jakże te słowa są zbieżne ze znaną deklaracją: jeśli mój brat zostanie prezydentem, ja nie będę premierem. Potem odmienny scenariusz rodzimego thrillera napisało życie... - Podczas sabatu jednej ze znanych sekt jej guru użył słów: - "Przyjrzyjcie się mi, bo patrzycie na Łukaszenkę". Było to na pewno szczere wyznanie, zwłaszcza, że ów szaman wyraził otwarcie i dobitnie swoją życiową dewizę: - "W polityce nie wszystkich umów można dotrzymywać". - Kiedyś w przypływie szczerości wyznał: - "Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu". Umiłowanie władzy ponad wszystko! Pamiętamy, w jaki sposób został wyeliminowany z ostatniego wyścigu po prezydenturę ówczesny kandydat lewicy. To nie było ważne, że został pomówiony o czyny, których nie popełnił. Sąd go potem oczyścił z zarzutów, a pomawiające narzędzie zostało skazane za posługiwanie się sfałszowanym dokumentem i składanie fałszywych zeznań. Była to już jednak musztarda po obiedzie. Cala Polska wcześniej mogła usłyszeć, niczym zapowiedź nadciągającej grozy, meldunek: - "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!". - Narodowi polskiemu "chciałbym wyrazić najgorsze wyrazy współczucia", że demokratycznie dokonał wyboru człowieka, którego brat rodzony określił słowami: - "Mój brat, mimo skromnej postury, był dobrym bramkarzem". Tandem braci dał następnie popis rozwiązywania problemów bytowych prostego, polskiego pariasa. Wrodzona wrażliwość duszy i delikatność serca pozwoliła szybko, a przy tym zdecydowanie załatwić sprawę biedaka szukającego wsparcia. - "Spieprzaj dziadu!" - było formą nadzwyczaj humanitarną. Za tymi słowami nie poszedł kopniak..., a przecież mógł, bo dobrze (do)kopać musi umieć nawet były bramkarz. - Podobną wrażliwością i delikatnością wykazał się drugi z braci – już taki był ich wrodzony urok. Roztaczane w kampanii wyborczej widmo dobrobytu nie chciało znaleźć odbicia w rzeczywistości – takie złośliwe i oporne bydlę! Jednym z wielu pamiętnych protestów przeciwko temu kłamstwu i hipokryzji była głodówka pielęgniarek z tzw. białego miasteczka w Warszawie. Jakże szczery był komentarz butnego męża opatrzności: - "Głodówka to nie jest niezjedzenie kolacji. Jak będą w stanie głodu przez, dajmy na to, trzy dni czy dwa choćby, to wtedy będzie można mówić o głodówce. Na razie nie zjadły kolacji. To nikomu jeszcze nie zaszkodziło". Szacunek dla kobiet podkreślił słowami: - "Panie otrzymały zgodnie z prawem wezwanie do opuszczenia kancelarii. Gdyby to byli mężczyźni, to już by ich tutaj dawno nie było". - Zapomniał sęp jak pisklęciem był! Tak to miejsce siedzenia zmienia punkt widzenia. Bo o czym innym może świadczyć ówczesna wypowiedź: - "Panie opuszczą ten gmach – będziemy rozmawiać. Nie opuszczą, nie będziemy. Nie mogę rozmawiać z pielęgniarkami w warunkach, kiedy jest łamane prawo karne, bo wtedy nie mógłbym wydawać ministrowi sprawiedliwości poleceń walki z przestępczością". Bliźniaczy szacunek dla kobiet wyrażony został na prezydenckiej konferencji prasowej w Brukseli: - "Jeszcze jedno pytanie, byle nie od tej małpy w czerwonym". - Takie charaktery! Jakże znamienna była wypowiedź Ojca Narodu do dziennikarki telewizyjnej po programie o dość dużej oglądalności: - "Stokrotka, Stokrotka, jest pani na mojej krótkiej liście, pożałuje pani tego, wykończę panią, nie obronią pani agenci służb specjalnych". Dobry ojciec to i skarcić czasem musi. Na szczęście skończyło się na czczym gadaniu, choć zadra została zapisana w pamiętliwym, ojcowskim sercu. - Coraz głośniej rozlegają się wilcze echa nie tak odległej przecież przeszłości. Można wierzyć, że obdarzony pamięcią i złymi doświadczeniami parias nie pozwoli ponownie zrobić sobie wody z mózgu i choć "inni szatani są tam czynni", tym razem wybierze zgodnie ze swoim interesem, a przede wszystkim weźmie udział w samym głosowaniu, żeby za niego wyboru znów nie dokonywał aparat partyjny! Nie wolno zapomnieć, że: - "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Pariasa nie trzeba przekonywać, parias tę prostą prawdę odczuł już na własnym grzbiecie. - Córki i synowie polskiego narodu, którzy w poszukiwaniu chleba i godnego życia musieli opuścić Ojczyznę, chyba nie zapomną łabędziego śpiewu na łonie londyńskiej Polonii: - "Wierzę, że jest wielu ludzi – nie tylko z Polski, ale także z innych krajów – nieudolnych z natury i szukających lepszego życia za granicą. Obecnie Wielka Brytania stała się punktem docelowym dla tych ludzi. Polska wie o problemie i nie unika odpowiedzialności". Tak więc "nieudolni z natury" niech sobie siedzą na obczyźnie – dla nich to bardziej bezpieczne i odpowiedzialne, niż powrót do kraju. Od nich jednak w dużym stopniu będzie zależało, czy sytuacja w Macierzy ulegnie zmianie na bardziej im sprzyjającą. - Jeden z aktualnych aspirantów do godności prezydenckiej kiedyś powiedział: - "Robimy dla Polski dużo, bardzo dużo... aż trudno wymienić". No właśnie, aż trudno cokolwiek wymienić... Nam potrzebny jest prezydent, który będzie szybko dążył do podpisania w pełni Karty Praw Podstawowych i rezygnacji z tzw. Protokołu brytyjskiego. Polacy nie zasłużyli na to, by być w Unii Europejskiej obywatelami drugiej kategorii. - "Wtedy czytałem namiętnie Romana Dmowskiego, byłem zafascynowany Polityką polską i odbudową państwa". Gdybym wtedy spotkał młodych narodowców, oczywiście nie jakichś głupich narodowców – związek mógłby być silniejszy". Nam potrzebny jest prezydent - patriota, ale nie nacjonalista. Nam potrzebny jest prezydent wolny od wszelkich szowinizmów, szanujący każdego człowieka, nie tylko o poglądach zbieżnych z jego własnymi. Nam potrzebny jest prezydent niewywołujący demonów przeszłości, nastawiony na budowanie nowego, lepszego świata we współpracy wszystkich ludzi i w ich interesie niezależnie od wszelkich różnic indywidualnych. - W pełni się z Tobą zgadzam. O historii też nie należy zapominać, zwłaszcza o złych doświadczeniach narodu – tych, które nas spotkały, jak i tych, których autorami sami byliśmy. Nie należy niczego skrywać przed następnymi pokoleniami i to nie po to, żeby jątrzyć czy siać nienawiść. Wręcz przeciwnie: po to, żeby przestrzec potomnych przed powtórzeniem w przyszłości tych samych, tragicznych w skutkach błędów. Taki rozrachunek dokonał się już pomiędzy Polakami i Niemcami. Ze współpracy oba narody czerpią dziś wymierne korzyści. Ostatnie tragiczne wydarzenia stworzyły możliwość takiego pojednania między narodem polskim i rosyjskim. Jest to ogromna historyczna szansa, którą należy koniecznie wykorzystać dla wspólnego dobra, dobrej przyszłości opartej na wzajemnym szacunku, zrozumieniu i całej prawdzie o złej przeszłości. Tylko głupiec zaprzepaściłby taką szansę! Zależeć to jednak będzie w dużej mierze od wyborów, których wkrótce dokonamy. Nie chciałbym usłyszeć kiedykolwiek od Prezydenta mojego kraju: - "My jesteśmy tu gdzie wtedy. Oni tam gdzie stało ZOMO". Kto stoi w miejscu, ten się cofa! Dokonując więc odpowiedzialnych wyborów wsłuchujmy się w wilcze echa, by nie burzyć, a budować, by kiedyś znów nie żałować zmarnowanej i być może niepowtarzalnej już szansy. - Przez dwadzieścia lat trwania niepodległej III Rzeczypospolitej upajamy się wolnością. Wilcze echa ostrzegają jednak, że nadmierne oszołomienie może okazać się zgubne. Musimy ważyć swoje decyzje w momentach dla kraju przełomowych, bo łatwo możemy znów stać się zakładnikami kolejnej „jedynie słusznej” doktryny. Trzeba wielkiego skupienia, uwagi i rozwagi, żeby polski parias nie był zmuszony witać ćwierćwiecza Nowej Najjaśniejszej w roli duchowego niewolnika. - "Trzeba rozbić ten układ" i jest to oczywista oczywistość! Autor: Bogusław Sielecki 26 kwiecień 2010

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7135/0/.