Rynek
01.08.2011.

Zdeptany już dość dokÅ‚adnie, postanowiÅ‚em i ja coÅ› kupić, a że miaÅ‚em tylko parÄ™ zÅ‚otych, stać mnie byÅ‚o na niewiele. PoszukujÄ…c jakiegoÅ› sensownego towaru, postanowiÅ‚em kupić kilka gruszek. Chuda jak szkapa przekupka zachwalaÅ‚a towar. - Dobra - mówiÄ™. - PoproszÄ™ trzy gruszki. Tylko zdziwiÅ‚a siÄ™. - Tak, potwierdzam. A ta bez ogródek: - Dwa dziewięćdziesiÄ…t. DajÄ™ trzy zÅ‚ote. - Ale ja nie mam wydać – mówi, szukajÄ…c w plastikowym pojemniczku po margarynie. - To niech mi pani da Å›liwkÄ™ i bÄ™dziemy kwita. SpojrzaÅ‚a mi w oczy, a potem w pojemniczek z drobnymi. - O nie, proszÄ™ pana. Oto dziesięć groszy, a to... - tu przerwaÅ‚a. - Åšliwka proszÄ™. PowiedziaÅ‚em „DziÄ™kujÄ™”, żegnany miÅ‚ym uÅ›miechem. - To niemożliwe, pomyÅ›laÅ‚em. I faktycznie, ze Å›liwki wyszedÅ‚ tÅ‚usty robal i krzyczÄ…c „Smacznego”, ugryzÅ‚ mnie w palec. Autor: Maks Wieczorek

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/7856/0/.