Skok z Kasprowego
22.04.2011.

(Tak powstajÄ… mity, które stajÄ… siÄ™ prawdami)... Niemal każdy, kto wjeżdża kolejkÄ… linowÄ… na Kasprowy Wierch zna tÄ™ opowieść: oto podczas wojny - jeden z zakopiaÅ„skich kurierów podziemia miaÅ‚ na widok czekajÄ…cych na peronie górnej stacjÄ… gestapowców wyskoczyć z jadÄ…cego wagonika i puÅ›cić siÄ™ na nartach kuluarem północnego zbocza – tzw. Å»lebem pod Palcem. Niemcy strzelali, ale chybili (niektóre wersje mówiÅ‚y też o psach puszczonych w pogoni za uciekinierem, które zabraÅ‚a lawina…). A odważny kurier przeżyÅ‚ wojnÄ™ i zostaÅ‚ ratownikiem. Sam też wielekroć – jako ZakopiaÅ„czyk - oglÄ…daÅ‚em z wagonika ten żleb, zastanawiajÄ…c siÄ™, jak można nim zjechać i to jeszcze wÅ›ród gradu kul… I dopiero teraz trafiÅ‚a mi w rÄ™ce książka, która wyjaÅ›nia zagadkÄ™. To „Sklep potrzeb kulturalnych” – zbiór opowieÅ›ci o Podhalu, Tatrach i góralach autorstwa Antoniego Kroha, pisarza, tÅ‚umacza (ach, ta nowa wersja losów dobrego żoÅ‚nierza Szwejka) i etnografa, wielkiego miÅ‚oÅ›nika tego regionu i jego mieszkaÅ„ców. Jako że fraza Antoniego Kroha jest mistrzowska, najlepiej po prostu zacytować to, co pisze o „legendarnym” skoku z kolejki na Kasprowy: „Historia ta, chociaż przebrana w kostium akowsko-kurierski, ma wszelkie cechy ludowo-mÅ‚odopolskiej legendy zbójnickiej. OdwoÅ‚uje siÄ™ do rzeczy powszechnie znanych i lubianych; może dlatego zdobyÅ‚a sobie tak wielkÄ… popularność. Ma charakterystycznÄ… stylistykÄ™ i dramaturgiÄ™: wystÄ™puje w niej zwyciÄ™ski heros, oprawcy, skaÅ‚y, rzecz dzieje siÄ™ w miejscu doskonale widocznym i ogromnie malowniczym, do tego wyjÄ…tkowo Å›trybnym, czyli niebezpiecznie stromym, aż ludziom gÄ™by same otwierajÄ… siÄ™ z podziwu. RozgałęziÅ‚a siÄ™ w wiele ustnych wersji, opowiadanych przez przewodników i pracowników kolejki. Ma sporÄ… literaturÄ™: wywiady z bohaterem, relacje naocznych Å›wiadków, beletrystyka, czytanka szkolna, nawet fragment filmu. ZnaÅ‚em jÄ… wczeÅ›niej, jak każdy Polak interesujÄ…cy siÄ™ górami, ale bezpoÅ›redniÄ… znajomość z niÄ… zawarÅ‚em w parÄ™ miesiÄ™cy po przyjÅ›ciu do Muzeum TatrzaÅ„skiego. ByÅ‚em nowy. Jak wiadomo, z nowego należy przynajmniej raz zrobić durnia, taki panuje obyczaj, na przykÅ‚ad nowego ucznia posyÅ‚a siÄ™ do pokoju nauczycielskiego po cosinus, a potem Å›miechu co niemiara. KtoÅ› wskazaÅ‚ mi mężczyznÄ™ w goprowskiej kurtce, że to wÅ‚aÅ›nie on wyskoczyÅ‚ z kolejki, wiÄ™c żebym jako historyk wypytaÅ‚ go o szczegóły i opracowaÅ‚ to naukowo. Niewiele myÅ›lÄ…c, podbiegÅ‚em do czÅ‚owieka, przedstawiÅ‚em siÄ™ i poprosiÅ‚em o spotkanie, bo chciaÅ‚bym ustalić pewne fakty, zwiÄ…zane z jego sÅ‚ynnym wyczynem. SpojrzaÅ‚ na mnie uważnie, podumaÅ‚ chwilÄ™, sapnÄ…Å‚, sprężyÅ‚ siÄ™ wewnÄ™trznie, a nastÄ™pnie zapytaÅ‚, czy chcÄ™ w mordÄ™. — DziÄ™kujÄ™, nie — odpowiedziaÅ‚em uprzejmie. Na tym zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ rozmowa, pozostawiajÄ…c zrozumiaÅ‚e uczucie niedosytu. NastÄ™pnego dnia poprosiÅ‚em Różę DrojeckÄ…, wspaniałą gadułę, wiele jej zawdziÄ™czam, aby zechciaÅ‚a mi wyjaÅ›nić, czemuż to mój rozmówca tak siÄ™ rozeźliÅ‚. I usÅ‚yszaÅ‚em, co nastÄ™puje: Józek byÅ‚ bardzo przystojnym chÅ‚opcem i Å›wietnym narciarzem. Gdyby nie wojna, na pewno zostaÅ‚by olimpijczykiem. Baby na niego leciaÅ‚y, jeszcze jak. Na Kasprowym Wierchu byÅ‚ posterunek niemieckiej straży granicznej, dowodziÅ‚ nim jakiÅ› poczciwy Tyrolczyk, który miaÅ‚ córkÄ™. No i zgadnij, drogi Antosiu, co byÅ‚o dalej. No, wÅ‚aÅ›nie. Stary wynykaÅ‚, że jego córka krÄ™ci z Józkiem, dowiedziaÅ‚ siÄ™ co za jeden, dopadÅ‚ go na Krupówkach i odbyÅ‚ z nim zasadniczÄ… rozmowÄ™. ChciaÅ‚ rzecz zaÅ‚atwić jasno i uczciwie. PowiedziaÅ‚, że osobiÅ›cie nic do niego nie ma, nie ma też nic przeciwko Polakom, ale jest wojna; jeÅ›li gestapo siÄ™ dowie, to dziewczyna skoÅ„czy w OÅ›wiÄ™cimiu za mieszanie ras, Józka rozwalÄ…, a on sam pojedzie na front wschodni, skÄ…d jak wiadomo siÄ™ nie wraca. WiÄ™c jeÅ›li kochasz dziewczynÄ™, to jej nie narażaj. SkoÅ„czy siÄ™ wojna, to róbcie sobie co chcecie, ale teraz poczekajcie. Nie ty jeden jÄ… kochasz. ByÅ‚o to bardzo rozsÄ…dne postawienie sprawy, ale gadaj-że tu z mÅ‚odym o rozsÄ…dku, a jeszcze w tych kwestiach. ZresztÄ…, gdyby mÅ‚odzi postÄ™powali rozsÄ…dnie, to ludzkość dawno by wymarÅ‚a, powiedzmy sobie otwarcie. No i drogi Antosiu, trzy razy księżyc odmieniÅ‚ siÄ™ zÅ‚oty, a tato już wiedziaÅ‚, że jego argumenty nie na wiele siÄ™ zdaÅ‚y. WiÄ™c zasadziÅ‚ siÄ™ na chÅ‚opaka. UdaÅ‚ że wyjeżdża, córka zawiadomiÅ‚a Józka, że, jak wy to dzisiaj elegancko mówicie, dziupla wolna, próchno siÄ™ wysypaÅ‚o. Józek wsiadÅ‚ do ostatniej kolejki. Tymczasem tato zaczaiÅ‚ siÄ™ z trzema kamratami, żeby mu spuÅ›cić manto. Józek wjechaÅ‚ na górÄ™, zobaczyÅ‚, kto na niego czeka na peronie, wiÄ™c otworzyÅ‚ okno wagonika, trzymajÄ…c siÄ™ zewnÄ™trznej barierki wysiadÅ‚ na drugÄ… stronÄ™, a zanim trzej panowie obiegli budynek, przypiÄ…Å‚ narty i poszusowaÅ‚ im przed nosem na HalÄ™ GÄ…sienicowÄ… do BroÅ„ci Bustryckiej. Gdyby go chcieli zastrzelić, zrobiliby to bez trudnoÅ›ci, mieli go jak na patelni, ale nie myÅ›leli robić mu krzywdy, tylko przepÅ‚oszyć. OczywiÅ›cie, nie byli to żadni gestapowcy, tylko grenzschutze, Tyrolczycy, zwyczajni ludzie. Po wojnie Józek byÅ‚ Å›wietnym ratownikiem i narciarzem, jako pierwszy w Tatrach Polskich zjechaÅ‚ w szelkach Grammingera, jako pierwszy wychowaÅ‚ psa lawinowego, nikt mu tego nie neguje, ale kurierem nie byÅ‚! No, ale kiedyÅ› przyjechaÅ‚a do Zakopanego delegacja ratowników francuskich, zdaje siÄ™ z Chamonix, Józek siÄ™ nimi opiekowaÅ‚, wjeżdżali na Kasprowy, pewnie wczeÅ›niej trochÄ™ wypili. Francuzi jak to Francuzi, zadzierali nosa, że we Francji wszystko najlepsze, wiÄ™c Józka zeźliÅ‚o. ChciaÅ‚ im zaimponować, opowiedziaÅ‚ wiÄ™c o tym skoku do żlebu, w koÅ„cu, Antosiu, przewodnicy sÄ… głównie od tego żeby opowiadać bajki, to należy do ich rzemiosÅ‚a, im który lepiej bajdurzy, tym jest lepszym przewodnikiem panowie to uwielbiajÄ…. W takich chwilach nie chodzi przecież o prawdÄ™ historycznÄ…. JesteÅ› etnografem, zbierasz ludowe podania, ale chyba nie wierzysz w dziwożony i poÅ‚udnice, Parandowski też chyba nie wierzy w Zeusa i AtenÄ™, zresztÄ… kto go tam wie, pomyleÅ„ców nie brak na tym Å›wiecie. Józek piÄ™knie opowiedziaÅ‚ o swoim wyczynie, on to potrafi, któryÅ› z kolegów staÅ‚ z boku, potwierdziÅ‚ i jeszcze dodaÅ‚ coÅ› od siebie z najpoważniejszÄ… minÄ…. Francuzów zatkaÅ‚o, kazali sobie powtórzyć, napstrykali zdjęć, a potem w jakiejÅ› francuskiej gazecie ukazaÅ‚ siÄ™ wielki artykuÅ‚ o Józku i jego bohaterskim wyczynie, zwiÄ…zek byÅ‚ych Maquis dal mu jakÄ…Å› odznakÄ™ honorowÄ…. Jak siÄ™ NASI PODSKAKIWACZE dowiedzieli, że majÄ… w Zakopanem takiego bohatera, zaczÄ™li na wyprzódki o nim wypisywać coraz to nowe dyrdymaÅ‚y. To byÅ‚o jak lawina, niepodobna byÅ‚o siÄ™ wycofać, bo trzeba by odesÅ‚ać Francuzom order, a to już byÅ‚aby gruba kompromitacja. Jak miaÅ‚ order francuski, zresztÄ… to wcale nie byÅ‚ order, ale kto siÄ™ w tym poÅ‚apie, wiÄ™c jak miaÅ‚ order francuski, to mu zaraz dali polski, a jak dali jeden, to zaraz potem dali drugi (ja dawno mówiÅ‚am, że ordery powinno siÄ™ dawać tylko tym co już je majÄ…, bo przynajmniej wiadomo, że zasÅ‚użyli. A ludzi nieodznaczonych nie powinno siÄ™ odznaczać, pod żadnym pozorem, bo z tego potem jedno wielkie zawracanie gÅ‚owy. Po jakimÅ› czasie ci odznaczeni poumierajÄ… i nastanie Å›wiÄ™ty spokój). Teraz Józek jest bohaterem narodowym, nie ma innego wyjÅ›cia, udziela wywiadów, ale jak go zaczepi o ten skok zakopiaÅ„czyk, to siÄ™ denerwuje. ChciaÅ‚ ci dać w mordÄ™, bo ciÄ™ wziÄ…Å‚ za miejscowego, powinieneÅ› siÄ™ cieszyć. MyÅ›laÅ‚, że znasz całą prawdÄ™ i z niego drwisz. Tyle Różyczka. NotujÄ™ jej opowieść, bo Różyczka jest już po Tamtej Stronie. Historia skoku z kolejki natchnęła w latach sześćdziesiÄ…tych panów filmowców. OczywiÅ›cie nie znaleźli chÄ™tnego, który skoczyÅ‚by do żlebu, bo to pewna Å›mierć. WiÄ™c wymyÅ›lili, że w ich wersji kurier wyskoczy tuż nad Kuźnicami i zsunie siÄ™ po gałęziach smreka na ziemiÄ™. Ówczesny najsÅ‚awniejszy kaskader, magister Krzysztof Fus, podjÄ…Å‚ siÄ™ roboty. Za pierwszym razem wszystko poszÅ‚o prawie dobrze, ale z jakiegoÅ› powodu trzeba byÅ‚o nakrÄ™cić dublÄ™, Fus skoczyÅ‚ drugi raz, minÄ…Å‚ siÄ™ ze Å›wierkiem i wylÄ…dowaÅ‚ w szpitalu. Od tego czasu pasażerowie kolejki pokazujÄ… sobie dwa miejsca. Jedno, gdzie skakaÅ‚ kaskader, i drugie, gdzie kurier”. A bohaterem piÄ™knego tatrzaÅ„skiego mitu – który zresztÄ… do dziÅ› powtarzajÄ… w najlepsze nawet niektórzy przewodnicy – byÅ‚ faktycznie legendarny narciarz i ratownik, Józef UznaÅ„ski. Tekst: Marek Różycki jr. * * * „Sklep potrzeb kulturalnych” (ostatnie wydanie: PrószyÅ„ski i S-ka, 2010) warto przeczytać także dla innych górskich opowieÅ›ci, legend i mitów, które staÅ‚y siÄ™… prawdami.

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/7754/0/.