Szopka Pabianicka 2011
05.01.2012.

Miejsce : Spacer Prezydenta z MaÅ‚gorzatÄ… BiegajÅ‚o wzdÅ‚uż ulicy Zamkowej, egipskie ciemnoÅ›ci, godzina 23 ; nastÄ™pnie pabianicki szpital. Osoby: Dychtator (Zbigniew Dychto Prezydent Miasta Pabianic), MaÅ‚gorzata (MaÅ‚gorzata BiegajÅ‚o, Wiceprezydent Miasta Pabianic), PaCyMka (Dominika Konopacka, prezes PCM), Don Ricardo (ksiÄ…dz praÅ‚at Ryszard Olszewki, proboszcz parafii Å›w. Maksymiliana, szpitalny kapelan). Dychtator (po omacku kroczÄ…c ulicÄ…) - Ach MaÅ‚gorzato! Co to za choinka tam w oddali siÄ™ Å›wieci, Przecież kazaÅ‚em wszystkie zgasić, patrz jak prÄ…d leci! MaÅ‚gorzata (marszczÄ…c czoÅ‚o) - A co ja - biedna blondyna wiedzieć mogÄ™, Lepiej uważaj jak chodzisz, bo zaraz zÅ‚amiesz nogÄ™. I tak sobie spacerujÄ… po miejskich wÅ‚oÅ›ciach, PotykajÄ…c siÄ™ co chwilÄ™, w pabianickich ciemnoÅ›ciach. Nagle huk siÄ™ rozlega, jÄ™k bólu powietrze przecina, To Dychtator siÄ™ wywaliÅ‚ i cierpi biedaczyna: Dychtator (ze Å‚zami w oczach) - MaÅ‚gorzato! To Twoja wina, Ty to wykrakaÅ‚aÅ›, SÅ‚owa o zÅ‚amaniu w zÅ‚a godzinÄ™ powiedziaÅ‚aÅ›! MaÅ‚gorzata (oblana rumieÅ„cem rozglÄ…da siÄ™ nerwowo wypatrujÄ…c drogi ucieczki) - Ależ Zbyszku, jak tak możesz?! Przecież ja CiÄ™ wielbiÄ™, Dychtatorze!! Dychtator (wyczuwszy faÅ‚sz w gÅ‚osie blond koleżanki) - Idź w cholerÄ™, niechaj CiÄ™ nie widzÄ™, ZakÅ‚amaniem i obÅ‚udÄ… – tym siÄ™ wÅ‚aÅ›nie brzydzÄ™! Serdecznie gardzÄ™, takimi kolegami, Bo gdy coÅ› jest nie tak – odwracacie siÄ™ dupami. Nieważne, że to ja Å›wiatÅ‚a wyłączyÅ‚em, KtoÅ› musi beknąć za to, że siÄ™ wywaliÅ‚em. I choćbym miaÅ‚ kulać na jednej tylko nodze, PoczÅ‚apiÄ™ do sÄ…du zÅ‚ożyć przeciwko miastu pozew. (MaÅ‚gorzata przerażona atakiem furii przeÅ‚ożonego, ucieka w głąb pogrążonego w ciemnoÅ›ciach miasta, tymczasem PaCyMka zawiadomiona o wypadku Prezydenta wybiega z „Dzikiego Wina” i spieszy mu z pomocÄ…) PaCyMka (zdyszana) - PrzybiegÅ‚am z imprezy, tak szybko jak mogÄ™, SÅ‚yszaÅ‚am że cierpisz, bo zÅ‚amaÅ‚eÅ› nogÄ™. Dobrze, że to jeszcze grudzieÅ„ i przyjmÄ… CiÄ™ na SORze, Po Nowym Roku od stycznia – nawet Å›w. Piotr nie pomoże, I bÄ™dziesz musiaÅ‚ gnać czÅ‚owieku, do łódzkiego „Kopernika”, A czy zdążysz – mnie to nie obchodzi, ja w to nie wnikam. (PaCyMka dzwoni po ambulans, po kilku/kilkunastu? minutach docierajÄ… na miejsce, z SOR-u przenoszÄ… VIP-a na oddziaÅ‚ ortopedii, kÅ‚adÄ… go w szpitalnym łóżku) PaCyMka (ze zniecierpliwieniem) - Dychciu, wracam na sylwestra do „Dzikiego Wina”, Pabianicki szpital, to jest jakaÅ› kpina. WolÄ™ Å›piewać, wolÄ™ taÅ„czyć, Niż tu zostać - i CiÄ™ niaÅ„czyć. (PaCyMka wychodzi z placówki pozostawiajÄ…c Prezydenta skamlÄ…cego z bólu. JÄ™ki sÅ‚yszy Don Ricardo) Don Ricardo (wchodzi na salÄ™ podÅ›piewujÄ…c sÅ‚owa znanej pieÅ›ni) - KsiÄ…dz proboszcz już siÄ™ zbliża, już puka do mych drzwi, PobiegnÄ™ go przywitać, ze strachu serce drży… Dychtator (sÅ‚abnÄ…cy) - Nie rób mi krzywdy, w tÄ™ noc wyjÄ…tkowÄ…, Pomnij sympatycznÄ… imprezÄ™ opÅ‚atkowÄ…. Don Ricardo („zerwaÅ‚ siÄ™ gwaÅ‚townie, Å›wiÄ™tym szaÅ‚em zdjÄ™ty”) - Ja nie zapomnÄ™! CiÄ…gle widzÄ™ przed oczami, Te pogaÅ„skie rysunki, z pogaÅ„skimi kangurami! Nie bÄ™dzie mi jakieÅ› australijskie zwierzÄ™, Å»yczyÅ‚o „smacznego” na wigilijnÄ… wieczerzÄ™! Policzki purpura zalaÅ‚a i oczy mu pÅ‚onęły, Nad pabianickim szpitalem, kruki latać poczęły, Proboszcz chwyciÅ‚ za sygnet, (ten od caÅ‚owania), WziÄ…Å‚ kropidÅ‚o - zaraz pokaże sztukÄ™ egzorcyzmów odprawiania. Don Ricardo (grzmi) - WypÄ™dzÄ™ z Ciebie SkÄ…pca-Demona, TyÅ› niewolnikiem, Twoim panem – mamona. GÅ‚owa Dychtatora, obrót peÅ‚ny zrobiÅ‚a, Twarz zlana potem, caÅ‚a siÄ™ lÅ›niÅ‚a. BiaÅ‚ka wywaliÅ‚ do góry i zaczÄ…Å‚ wzywać Boga, JakimÅ› boskim sposobem, zrosÅ‚a mu siÄ™ noga. Z ust wytoczyÅ‚ pianÄ™, demon przepÄ™dzony, ZostaÅ‚ przez proboszcza pobÅ‚ogosÅ‚awiony. AnioÅ‚ nie czÅ‚owiek, przyłóż do rany, Nie do poznania Prezydent kochany. Dychcinek (odmieniony, uÅ›miechniÄ™ty, radosny) - Niech radość spÅ‚ynie w serca Wasze, Dobrym sÅ‚owem Å›wiÄ™ta Wam okraszÄ™, Nie bÄ™dzie dziadowania, choinki zapalimy, A w przyszÅ‚ym roku, nad sylwestrem pomyÅ›limy! Koniec

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/8108/0/.