U kanibali na Bali (Tony Palik)
01.08.2011.

Nazwa wyspy Bali pochodzi od „bać siÄ™”. Biali bali siÄ™ do niej przybijać ze wzglÄ™du na ludożerców. Zwyczaj jadania czÅ‚eczyny zachowaÅ‚ siÄ™ wÅ›ród tubylców do dziÅ›, chociaż nie w tak masowej skali jak jeszcze sto lat temu. Wybieram siÄ™ do kanibali w towarzystwie Stacha, miejscowego kacyka. Stach trafiÅ‚ na wyspÄ™ w sześćdziesiÄ…tym ósmym prosto z Baligrodu. UkoÅ„czyÅ‚ technikum Å‚owców głów, a po maturze dżunglologiÄ™ stosowanÄ…. PÅ‚yniemy tratwÄ… z bali. W koronach okazaÅ‚ych kukurarii wyjÄ… wyjce, nad gÅ‚owami co chwila przelatujÄ… stada wielobarwnych papug ara. - Mam tu trzy ary – mówi Stach. – Dżungli. Na życie wystarcza. Moje plemiÄ™ nazywa siÄ™ Zaraterastaranara. 475 osobników. - Ile kobiet? - Nie wiem, wszyscy chodzÄ… w takich samych spódniczkach z trawy. Po kilku godzinach monotonnego pykania silnika na brzegu ukazuje siÄ™ charakterystyczna balisada. To osada ludożerców. TrudniÄ… siÄ™ też zmniejszaniem głów. Mam nadziejÄ™, że nie zainteresujÄ… siÄ™ mojÄ…. Na wszelki wypadek chowam jÄ… pod kapeluszem. - Polakom nie zmniejszajÄ… – pociesza Stach. – Mieli przykre doÅ›wiadczenia. Jak im jakiÅ› wpadÅ‚ w rÄ™ce, to półgłówek. Kanibale witajÄ… nas życzliwie. ZnajÄ… Stacha. - Ten to tu to pan z tam – Stach wyjaÅ›nia wodzowi wioski w miejscowym narzeczu, kim jestem. - Mam mniam? – dopytuje siÄ™ wódz. - Pyta, czy jesteÅ› jadalny – tÅ‚umaczy Stach. - Ten to tu pan nie mniam, sam mniam mniam – pokazuje na mnie. – MówiÄ™ mu, że sam chÄ™tnie byÅ›my coÅ› przekÄ…sili. Rozsiadamy siÄ™ pod chatÄ… peÅ‚niÄ…cÄ… rolÄ™ restauracji. PrzeglÄ…damy kartÄ™ daÅ„. Mielony po misjonarsku. Surfer z rusztu. BiaÅ‚a kieÅ‚basa. Galantyna z Rosjanina. JakaÅ› chiÅ„szczyzna. Makaron kolanka. Na deser krem „murzynek”. Delikatnie, ale stanowczo wymawiam siÄ™ od jajecznicy. - No to nasze zdrowie – Stach zamawia butelkÄ™ nalewki na waranach. - Może wróć do Polski – podpowiadam. – Tam nie na kanibalizmu. To jednak inny krÄ…g kulturowy. - Å»artujesz? – obrusza siÄ™ Stach. – Popatrz na Polaków. Czym siÄ™ różniÄ… od kanibali? Wszyscy siÄ™ żrÄ…. Jeden drugiego pożarÅ‚by żywcem. Zawsze ktoÅ› narobi bigosu. CiÄ…gle ktoÅ› komuÅ› chce przysolić albo przypieprzyć, wysmażyć coÅ› na drugiego i czÅ‚owiek ugotowany... Wiecznie skwaszeni, zwÅ‚aszcza ci na widelcu... Jak sobie to przypomnÄ™, wszystko siÄ™ we mnie gotuje. A propos gotowania: pamiÄ™tasz komendÄ™ „Gotuj broÅ„!”? Nawet tutejsi nie wpadli na pomysÅ‚, żeby gotować broÅ„! Wszystko to jest po prostu niesmaczne. WolÄ™ prawdziwych ludożerców. Na gałęzi nad nami stÄ™ka i wytrzeszcza oczy jakieÅ› kosmate zwierzÄ™. Przezornie odsuwam siÄ™ nieco w bok. - Zaczyna siÄ™ zaÅ‚atwiać – Å›mieje siÄ™ Stach. – Ale spokojnie, zajmie mu to ze dwa miesiÄ…ce. Przecież to leniwiec. - A jak ma biegunkÄ™? - To za dwa tygodnie. Przyroda jest fascynujÄ…ca. Wiesz, że niedawno na Bali naukowcy odkryli najwiÄ™kszego szczura na Å›wiecie? Ale nie zdążyli zbadać zwierzÄ™cia. ZjadÅ‚ go najwiÄ™kszy kot na Å›wiecie. Tu jest peÅ‚no zagadek. O, sÅ‚one paluszki! CzÄ™stuj siÄ™. - Ciekawe czyje. - Pewnie wioskowe. KtoÅ› niechcÄ…cy pochlastaÅ‚ siÄ™ maczetÄ…. Tak tu bywa. Wioska szykuje siÄ™ do wieczornego bunga-bunga. Kobiety siedzÄ… wokół wielkiej kadzi, przeżuwajÄ… maniok i wypluwajÄ… pulpÄ™ do naczynia. BÄ™dzie z tego tutejsze piwo regionalne.. - Plombe – wyjaÅ›nia Stach. - Chyba pombe, jak w Afryce – prostujÄ™. - Nie, plombe. MajÄ… zniszczone uzÄ™bienie, a plomby z bambusa kiepsko siÄ™ trzymajÄ…. No tak, w dżungli trudno o dobrego dentystÄ™... Leniwiec na gałęzi wydaje z siebie dziwny dźwiÄ™k w zwolnionym tempie. - Dentysta byÅ‚, ale go zjedli – wzdycha Stach. – PrzyrzÄ…dzili z makaronem al dente. TrzymajÄ… siÄ™ z dala od cywilizacji, ale chÄ™tnie przyjmujÄ… nowinki z caÅ‚ego Å›wiata. Z tym, że wybiórczo. Z filmów chcÄ… oglÄ…dać wyłącznie „Milczenie owiec” i „TragediÄ™ w Andach”. Niektóre kulinaria też ich zainteresowaÅ‚y. Na przykÅ‚ad pizza. Sami zaczÄ™li jÄ… robić, Wiesz jak? RozwaÅ‚kowujÄ… wielkie ciasto, kÅ‚adÄ… pod urwiskiem, a kiedy nagrzeje siÄ™ od sÅ‚oÅ„ca, zrzucajÄ… z tego urwiska jakiegoÅ› delikwenta prosto na placek. Niestety, dotarÅ‚y tu już fastfoody. MÅ‚odzież obżera siÄ™ hot-dogami. Powiem ci, co wkÅ‚adajÄ… do buÅ‚ki zamiast parówki... WolÄ™ nie wiedzieć. Stach może godzinami opowiadać o zwyczajach kanibali, ale chcÄ™ już wracać. CzujÄ™ siÄ™ jakoÅ› nie w sosie... Autor: MichaÅ‚ Jagiełło (Tony Palik)

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_humor/14/7855/0/.