Wiersz nie bezczelny
19.04.2009.

Gdy go wezwano, stanął na czele, by stawić czoła niemocy, i chylił czoło gdy przyjaciele nieśli naręcza pomocy. Lecz gdy zwycięstwo już upoiło wszystkich prześwietnym wynikiem, puknął się w czoło: - Byłoby miło dać wybrać się naczelnikiem! - Ja osobiście płot przeskoczyłem, po czym wewnętrznie się spiąłem i w pocie czoła ciężko walczyłem na styropianie, pod stołem. A na to bracia, jeden i drugi: - My z tobą, ty nasz sokole! Tyś sprawiedliwy i swe zasługi masz wypisane na czole! - Wiedzy o Bolku nie rozgłosimy, nikt nie jest przecież aniołem, a kiedy władzę już zawłaszczymy, on musi zaświecić czołem! Jeśli ten wierszyk, dość nieczytelny, odszyfrowujesz z mozołem, powiem, że jest to wiersz nie bezczelny o ludziach z miedzianym czołem. Autor: Leszek Trejda 19.02.2009

Więcej: http://www.humor.sadurski.com/Satyra/Teksty_satyra_i_polityka/15/6229/0/.